Miasto chce kupić bezcenne obrazy

W Kolekcji Dzikowskiej, którą Jan Tarnowski (z prawej) chce sprzedać miastu znajdują się m.in. obrazy braci Kossaków, Matejki, Malczewskiego oraz dzieła europejskich mistrzów: Rembrandta, Van Dycka i Canaletto. Fot. Bogdan Myśliwiec (2)

TARNOBRZEG. Dzieła sztuki europejskiego formatu mogą stać się własnością miasta Tarnobrzega.

Obrazy Rembrandta, Van Dycka, Canaletto, Matejki, Malczewskiego i Kossaków mogą stać się własnością miasta Tarnobrzega. Na cały zbiór słynnej Kolekcji Dzikowskiej, której propozycję zakupu złożył miastu Jan Tarnowski składa się 120 obrazów i blisko 90 miniatur.

Wartość kolekcji, którą rodzina Tarnowskich gromadziła od początku XIX wieku trudna jest do oszacowania. Nazwiska malarzy, których dzieła stanowią jej ozdobę rozpalają aukcje dzieł sztuki na całym świecie i osiągają kwoty liczone nie w milionach złotych, a w milionach euro. Propozycja wydaje się więc nie do odrzucenia.

– Nie okłamujmy się, dla miasta to olbrzymia gratka, ale nie o wartość materialną tu chodzi. To jest fragment naszej tarnobrzeskiej historii, z którą ród Tarnowskich nierozłącznie jest związany. Posiadanie takiej kolekcji i odpowiednie rozreklamowanie tego, byłoby magnesem dla turystów. To byłaby wielka sprawa, gdybyśmy mieli kolekcję u nas, jako własność, a nie depozyt, który można w każdej chwili odebrać – mówi Dariusz Bożek, prezydent Tarnobrzega.

Prezydent potwierdza, że rozmowy w sprawie zakupu kolekcji już się toczą i co ważne, zależy na tej transakcji obu stronom. Informacja na temat zakupu dzieł została także przekazana tarnobrzeskim radnym, w których to rękach będzie leżała decyzja co do wyasygnowania z budżetu miasta ustalonej przez strony kwoty.

– Praktycznie wszyscy radni, z którymi rozmawialiśmy, bez względu na przynależność polityczną, byli nastawieni do propozycji bardzo pozytywne – przyznaje Dariusz Bożek.

Według nieoficjalnych informacji, cała kolekcja, na którą składa się 120 obrazów i prawie 90 miniatur miałaby kosztować ok. 5 mln zł. Miasto chciałoby spłacić tę kwotę w ratach. Prezydent nie potwierdza jednak na razie takich ustaleń i zakrywa się tajemnicą rozmów prowadzonych z 88-letnim Janem Tarnowskim.

Wartość rynkowa kolekcji jest zdecydowanie większa i gdyby któryś z bogatych domów aukcyjnych otrzymał propozycję zakupu całości w takiej cenie, nie zastanawiałby się ani chwilę.

Na liście dzieł sztuki, które może nabyć miasto, jest także licząca 86 sztuk kolekcja miniatur gromadzonych przez lata przez Walerię ze Strojnowskich Tarnowską i jej męża Feliksa Tarnowskiego.

Dzieła sztuki, których rozmowy dotyczą znajdują się obecnie w Zamku Dzikowskim, gdyż Jan Tarnowski, nestor rodu przekazał je w 2105 roku w formie depozytu do mieszczącego się tu Muzeum Historycznego Miasta Tarnobrzega. O tym, aby kolekcja wróciła do Zamku Dzikowskiego marzył ostatni właściciel rodowej siedziby Tarnowskich, hr. Artur Tarnowski. Jan Tarnowski jest jego synem i ostatnim członkiem rodu, który mieszkał na zamku. Jest więc z tym miejscem związany sentymentalnie. Przedstawiciele młodszych pokoleń rodu rozsiani są po całym świecie i w Dzikowie bywają tylko przy okazji rodzinnych zjazdów. Jeśli prawa do decydowania o losach kolekcji, przejdą na młodszych, mogą potraktować jej sprzedaż czysto rynkowo, nie bacząc na rodzinne sentymenty. Szansa na zatrzymanie dzieł na Podkarpaciu, byłaby wówczas znikoma.

Tarnobrzeg miał już przed laty okazję zyskać dzieło, które byłoby magnesem przyciągającym turystów z całego kraju. Tarnowscy byli bowiem właścicielami rękopisu „Pana Tadeusza”. Gdy na początku lat 90. ród odzyskał narodowe relikwie, pierwsza propozycja kupna dzieła została skierowana do Tarnobrzega. Kwota jaką zaproponowano wynosiła ok. 500 tysięcy dolarów. Miasto jednak rękopisu narodowej epopei nie kupiło. Za 600 tys. dolarów nabyło je natomiast wrocławskie Ossolineum. Na prezentacji dzieła Adama Mickiewicza zarabia do dziś, a sam zakup dawno już mu się zwrócił.

Małgorzata Rokoszewska

2 Responses to "Miasto chce kupić bezcenne obrazy"

Leave a Reply

Your email address will not be published.