Miasto jednak kupi ziemię na dojazd

- Którędy my niby mamy dojeżdżać do naszych działek? - pytała Janina Balicka. - Czyżby z chodnika i ścieżki rowerowej? - mówiła wskazując na strome zbocze bez możliwości wjazdu nim. Fot. Monika Kamińska
– Którędy my niby mamy dojeżdżać do naszych działek? – pytała Janina Balicka. – Czyżby z chodnika i ścieżki rowerowej? – mówiła wskazując na strome zbocze bez możliwości wjazdu nim. Fot. Monika Kamińska

PRZEMYŚL. Magistrat upierał się, że jest dojazd do posesji, którego nie było. Wreszcie przestał.

Przemyślanki – Janina i Wanda Balickie opuściły swój dom przy ulicy Monte Cassino, bo budowana była obwodnica. Kobiety mają działki budowlane po drugiej stronie drogi i chciałyby zamieszkać na nich. Do tego trzeba jednak zbudować domy, a żeby to zrobić, trzeba mieć dojazd do tych działek. Tymczasem kobiety nie mogły do nich nawet swobodnie dojść, nie mówiąc o wjechaniu. Miasto dość długo upierało się, że… dojazd jest, choć gołym okiem widać było, że nie ma. Teraz jednak zmieniło zdanie i na jego wniosek podjęto uchwałę o wykupie ziemi pod drogę dojazdową.

Zdaniem pań Balickich, sprawa dotycząca dojazdu do ich działek z obwodnicy była co najmniej dziwna. – Niby na papierze była droga dojazdowa, ale w praktyce okazało się, że jej nie ma – mówiły. Istotnie, ktokolwiek wybrał się w okolice działek tych pań, mógł zobaczyć, że praktycznie trudno do nich dojść, nie mówiąc o wjechaniu. Dojście było możliwe przez działkę należącą do kogoś innego, w sumie „na dziko”.

– My mamy „dojazd”, tylko nie wiadomo gdzie – ironizowały J. i W. Balickie. – Czyżby chodziło o wjechanie z chodnika i ścieżki rowerowej po tej stromej skarpie? – pytały.

Niby nie wolno kupić
Magistrat usiłował układać się z właścicielem gruntu, przez który dojazd można byłoby przeprowadzić, ale stanowczo nie widział możliwości, by wykupić od niego ziemię. – Odpłatne nabycie działek w celu wybudowania drogi wewnętrznej dla prywatnego właściciela w sytuacji, gdy dojazd do jego nieruchomości jest zapewniony, stanowiłoby naruszenie dyscypliny finansów publicznych i narażałoby na konsekwencje karne w tym zakresie – czytamy w piśmie będącym odpowiedzią na pismo Balickich i podpisanym przez prezydenta Przemyśla, Roberta Chomę. Magistrat chciał, by Balickie przekazały na drogę dojazdową część swoich działek, naturalnie nieodpłatnie. – To nieuczciwe – uważały przemyślanki. – Miasto ma obowiązek zapewnić nam dojazd bez ponoszenia przez nas kosztów czy przekazywania przez nas ziemi – podkreślały.

Ale trzeba kupić
Choć początkowo miasto twierdziło, że odpłatne nabycie działek będzie niemożliwe, a nawet może się skończyć konsekwencjami prawnymi, to z inicjatywy prezydenta Roberta Chomy zostały przygotowane projekty uchwał w tej sprawie. I zostały one przegłosowane przez radnych. Miasto zatem kupi grunt i zrealizuje dojazd do działek Balickich. Faktem jest, że w uzasadnieniu jest podnoszone iż: – Na etapie procedowania zezwolenia na realizację ww. inwestycji drogowej zaprojektowane zostały indywidualne zjazdy, które uwzględniono do wykonania w ramach inwestycji. Na etapie realizacji inwestycji właściciele nieruchomości nie wyrazili zgody na realizację zjazdów zgodnie z projektem. Podjęto działania mające na celu znalezienie alternatywnego rozwiązania. Jedyną możliwą alternatywą jest budowa drogi wewnętrznej od ulicy Monte Cassino, przebiegającą przez działki (te, które trzeba kupić – przyp. autora).

Sprawa zatem się rozwiąże i przemyślanki będą miały dojazd do swych działek. Opozycja jednak nie omieszkała przypomnieć prezydentowi, że sprawę należało od początku załatwić solidnie, a nie zastanawiać się, co z nią zrobić po fakcie, czyli po otwarciu obwodnicy.

Monika Kamińska

Leave a Reply

Your email address will not be published.