
MIELEC. Gmina żydowska będzie właścicielem placu na mieleckiej starówce.
Plac na mieleckiej starówce, na którym przed II wojną światową stała synagoga, zmieni właściciela. Decyzją radnych, teren ten, dotychczas miejski, zostanie przekazany gminie żydowskiej. Co ciekawe, negocjacje w tej sprawie trwały od 1997 roku, a więc od czasu, kiedy Sejm RP podjął ustawę, która zobowiązuje samorządy do zwrotu obszarów, które przed 1 września 1939 r. zajmowały żydowskie cmentarze i synagogi.
Mielecka bożnica przed II wojną światową zlokalizowana była w miejscu obecnej ul. Nowy Rynek. Podczas niemieckiej okupacji zabito tam 50 – 70 modlących się tam Żydów, a po mordzie synagoga została spalona. Dziś w miejscu bożnicy jest teren z miejską zielenią. W latach 80. postawiono tam obelisk z tablicą upamiętniającą pomordowanych
Negocjacje trwały kilkanaście lat
W 1997 roku Sejm RP podjął ustawę, która mówi, że: „na wniosek gminy żydowskiej wszczyna się postępowanie regulacyjne w przedmiocie przeniesienia na jej rzecz działek, które 1 września 1939 roku były zajmowane na cmentarze i synagogi.” Z tej możliwości prawnej skorzystano także w przypadku placu po mieleckiej bożnicy. Okazało się, że teren ten przed wojną zajmował 715 mkw., z czego niewiele ponad połowa należy dziś do miasta.
Reszta nieruchomości jest własnością Skarbu Państwa z wyjątkiem niewielkiego fragmentu zajętego przez market Biedronka. – Po latach negocjacji w końcu doszliśmy do uzgodnienia, że możemy zgodzić się na zwrot naszej działki, którą przed wojną zajmowała synagoga – mówi wiceprezydent Mieczysław Wdowiarz (59 l.). – To obszar o pow. 388 mkw.
Jest on trochę w innym kształcie, odrobinę przesunięty, ale w tym rejonie – przekonuje.
Zanim na ostatniej sesji radni zgodzili się na zwrot pożydowskiej nieruchomości, swe wątpliwości wyraził Aleksander Kopeć (63 l.), wiceszef Rady Miasta. – Tam jest ubikacja. Czy to nie koliduje? – pytał. – Absolutnie nie – wyjaśniał Wdowiarz. – Obiekt ten znajduje się 100 metrów dalej. Lokalizując tę toaletę publiczną, mieliśmy świadomość, że nie wolno jej postawić w miejscu, gdzie ginęli ludzie. Mamy poczucie elementarnej odpowiedzialności.
Paweł Galek


