
PRZEMYŚL. Strażacy mieli pełne ręce roboty.
Rwące potoki zamiast ulic, zalane piwnice i połamane drzewa – oto skutki ulewy, która przeszła nad miastem w poniedziałek popołudniu. Deszcz nie ułatwił zadania strażakom, którzy dwa dni trudzili się przy usuwaniu zalegającej w piwnicach wody. Kanalizacja burzowa na niektórych ulicach zwyczajnie nie była w stanie przyjąć takiej ilości wody.
52 wezwania w tym 42 z terenu miasta otrzymali strażacy tylko w poniedziałek. Większość z nich dotyczyła zalanych budynków. Ich pomoc potrzebna była także przy udrożnieniu ulic. Najgorzej było w rejonie Wybrzeża Ojca Św. Jana Pawła II, gdzie woda sięgała prawie do kolan. Całkowicie nieprzejezdna była także ulica Krasińskiego. Przejazd pod wiaduktem kolejowym zamienił się w małe jeziorko. Przez pewien czas samochodem nie dało się przejechać ponadto pod mostem na wybrzeżu Wilsona.

We wtorek strażacy kontynuowali usuwanie skutków poniedziałkowej ulewy. – Nasze poniedziałkowe działania sprowadziły się głównie do wypompowywania wody z piwnic oraz usuwania zwalonych drzew. Wtorkowe opady pogorszyły sprawę. Wielu mieszkańców zmagało się z wodą zalewająca ich piwnice – relacjonuje mł. bryg. Adam Sosnowski z Komendy Miejskiej Państwowej Straży Pożarnej w Przemyślu.
Zalaniu uległo m.in. także podpiwniczenie budynku Sanepidu na ulicy Mariackiej oraz budynków na ulicach Mickiewicza, Dworskiego i 3-go Maja. Po kolanach w wodzie musieli brodzić mieszkańcy ulic Św. Józefa i Piotra Skargi. Tunel pod skrzyżowaniem ulic Focha, Krasińskiego i Borelowskiego też został zalany przez szlam wypływający ze studzienek. Tam śmierdząca, brudna woda sięgała połowy łydki.
Ewa Faber



One Response to "Miasto zalane po poniedziałkowej ulewie"