
Piotrowi Michalskiemu zabrakło 0,03 s, a Kamilowi Stochowi 4,1 pkt, by obaj zdobyli w sobotę brązowe medale zimowych igrzysk olimpijskich w Pekinie. Ostatecznie panczenista Górnika Sanok w wyścigu na 500 m zajął 5. miejsce, a Stoch, który podczas dwóch ostatnich olimpiad (Soczi 2014 i Pjongczang 2018) triumfował w konkursie skoków na dużym obiekcie, tym razem musiał zadowolić się 4. lokatą.
Ze startem Michalskiego w biegu na 500 m wiązaliśmy duże nadzieje. Panczenista z Sanoka to przecież aktualny mistrz Europy i rekordzista Polski na tym dystansie. Sanoczanin w sobotę potwierdził swoje medalowe aspiracje, a do pełni szczęścia, czyli miejsca na podium, zabrakło naprawdę niewiele. Być może medal kosztował go moment nieuwagi i najechanie na nierówność na lodzie, której efektem było chwilowe zachwianie. Jak się później okazało, na tyle długie, by zabrakło dla niego miejsca na podium. Michalski po swoim wyścigu zajmował 3. miejsce. Niestety, w przedostatniej parze o 0,03 s wyprzedził go Japończyk Wataru Morishige, a w ostatniej o 0,002 s Kanadyjczyk, Laurent Dubreuil. – Może na ten medal chwilę trzeba będzie poczekać, ale… ja ten medal będę miał kiedyś! Mistrzostwo Europy wygrałem o 0,01 s. i jakoś mi się nie śniło po nocy. To tylko 0,03 s, których brakuje mi do najlepszych, a nie aż 0,03 s. To był po prostu wyścig na 500 m. Takie są jego uroki. Wbrew pozorom, wahnięcie na łuku, to nie było nic strasznego. Jeżeli mam mieć do siebie pretensje, to mogłem znacznie lepiej pojechać pierwsze 100 m. Przejechałem je tak, jak zwykle, ale to są igrzyska i chciałem trochę szybciej otworzyć. Na tych pierwszych 100 m powinienem być przed Białorusinem, z którym jechałem w parze. To chyba jedyne założenie taktyczne, które do końca mi nie wyszło – mówił Michalski w rozmowie z Onet.pl. Przed nim w Pekinie jeszcze rywalizacja na 1000 m (18 lutego).
Łzy potrójnego mistrza
Jeszcze bliżej podium był w sobotę Kamil Stoch. Potrójny mistrz olimpijski, który dokładnie miesiąc wcześniej skręcił w Zakopanem kostkę, co sprawiło że jego start w Pekinie stanął pod znakiem zapytania, musiał jednak uznać wyższość Mariusa Lindvika (pierwszy złoty medal Norwegów na dużej olimpijskiej skoczni od 58 lat – przyp. red.), Ryoyu Kobayashiego i Karla Geigera. Na półmetku rywalizacji Stoch również zajmował 4. miejsce, tracąc jednak do trzeciego Timiego Zajca zaledwie 0,4 pkt (prowadził Kobayashi – 147 pkt przed Lindvikiem – 144,8 pkt). Niestety, drugi skok Polaka okazał się za krótki o jakieś 3 m. Wprawdzie swoją próbę zepsuł również Słoweniec, ale za to skutecznie zaatakował Geiger, który przesunął się z 6. miejsca zajmowanego po I serii, na 3. pozycję. – Widocznie nie zasłużyłem na ten medal. Zrobiłem wszystko, co mogłem, ale trudno mi się z tym wszystkim pogodzić. – mówił ze łzami w oczach Kamil Stoch. – To nie jest ewidentnie ani mój sezon, ani mój czas. Zrobiłem wszystko, co mogłem, widocznie na więcej nie było mnie stać. Poświęciłem wiele ostatnio, chciałem dostać większą nagrodę, ale tak musi być, przyjmuję to jak jest. Teraz muszę sobie to wszystko poukładać, odetchnąć, odpocząć i za dwa dni znowu zebrać się do kupy na konkurs drużynowy. Dzięki za całe wsparcie i wiarę, nawet kiedy ja sam w siebie nie wierzę… – dodał wyraźnie wzruszony Stoch. Zdecydowanie słabiej spisali się jego koledzy z kadry (Piotr Żyła był 18., debiutujący na igrzyskach Paweł Wąsek 21., a brązowy medalista z normalnej skoczni, Dawid Kubacki dopiero 26.), co średnio wróży przed dzisiejszym (godz. 12) konkursem drużynowym. Zliczając sobotnie wyniki poszczególnych zawodników, Polska drużynowe zmagania zakończyłaby dopiero na 6. miejscu (1038,2 pkt). Wygrała Słowenia (1078,4 pkt), przed Niemcami (1064,4 pkt) i Austrią (1062,8 pkt). To jednak było w sobotę, a dziś jest nowy dzień. Oby lepszy!
mj
WYNIKI
Łyżwiarstwo szybkie – 500 m: 1. G. Tingyu (Chiny) 34,32 s, 2. C. M. Kyu (Korea Płd.) 34,39 s, 3. W. Morishige (Japonia) 34,49 s, 4. L. Dubreuil (Kanada) 34,522 s, 5. P. Michalski (Polska) 34,524 s, … 11. D. Żurek (Polska) 34,73 s, 16. M. Kania (Polska) 34,95 s
Skoki narciarskie – konkurs indywidualny na dużej skoczni: 1. M. Lindvik (Norwegia) 296,1 pkt (140,5 i 140), 2. R. Kobayashi (Japonia) 292,8 (142 i 138), 3. K. Geiger (Niemcy) 281,3 (138 i 138), 4. K. Stoch (Polska) 277,2 (137,5 i 133,5), 5. M. Eisenbichler (Niemcy) 275,7 (137,5 i 139,5), 6. T. Zajc (Słowenia) 273,2 (138,5 i 130,5), … 18. P. Żyła (Polska) 255,5 (134 i 131), 21. P. Wąsek (Polska) 254,3 (129 i 134,5), 26. D. Kubacki (Polska) 251,2 (131 i 131,5)


