
MIELEC. Niepokojąco przeciąga się w czasie termin budowy ujęcia wody w lasach przy drodze w stronę Kolbuszowej. Pierwotnie planowano, że inwestycja ta rozpocznie się w przyszłym roku, teraz z kolei mówi się, że najwcześniej może to się stać w 2020 r.
Ujęcie ma być jednym z największych przedsięwzięć najbliższych lat. Jego koszt szacuje się na ok. 100 mln zł. Polegać ma na budowie 15 studni o głębokości 45 m, z których ma być zbierana woda i przetłaczana rurami do Mielca, a tam rozprowadzana istniejącymi już wodociągami. Wydajność każdej ze studni ma wynosić o 40-50 m sześć./godz. Jakość wody ma być nieporównywalnie lepsza od obecnej, którą obecnie pobiera się z Wisłoki.
– Ten temat ciągnie się od 7 – 8 lat. Miał być 2017 – 18 r., w tej chwili jest 2020 r. A pewnie niedługo się dowiemy, że będzie 2025 r. Nie wszyscy tego dożyjemy – złości się radny Kazimierz Totoń. – Jako jeden z nielicznych miałem przyjemność zapoznać się z opinią firmy, która badała wodę, która miała zasilać jedno z przedsiębiorstw na terenie strefy ekonomicznej. Jest tak dokładnie napisane, jakiej jakości wodę z Wisłoki pijemy, a czym się spuszcza odchody na strefie. Otóż spuszcza się wodą źródlaną – przekonuje Totoń.
pg


