
MIELEC. Skandaliczne słowa emerytowanego oficera Ludowego Wojska Polskiego.
Bronisław Kowalczuk, emerytowany podpułkownik Ludowego Wojska Polskiego, prezes Koła Oficerów Rezerwy w Mielcu, przez lata organizator lokalnych obchodów tzw. zakończenia II wojny światowej (8 maja), zdobył „sławę” w całym kraju. Stało się tak po tym, jak publicznie powiedział, co myśli na temat żołnierzy, którzy po 1944 r. walczyli o wolną Polskę z sowieckim okupantem i reżimem komunistycznym.
Do skandalicznego wystąpienia doszło podczas niedawnego spotkaniu z posłem Stefanem Niesiołowskim, który organizował Komitet Obrony Demokracji. Ppłk. Bronisław Kowalczuk pozwolił sobie wówczas na krótki monolog, którym od kilku dni żyje Internet.
Na początku jednak wyraził swoją dezaprobatę dla dekomunizacji Wojska Polskiego: – Przez 30 lat służyłem w wojsku polskim, nie w Wermachcie. Dlatego uważam, że to, co dziś spotyka oficerów, przekracza wszelkie granice przyzwoitości – oświadczył Kowalczuk.
„To były wyroki śmierci zgodnie z prawem”
Następnie skupił się na tematyce Żołnierzy Wyklętych: – Dlaczego dzisiaj ich się tak honoruje? – pytał. – Na zdjęciach widać ich w mundurach wojska polskiego, czyli byli to dezerterzy lat z 1944 – 47. Mówi się, że zostali zamordowani. Nieprawda! Wykonano na nich wyroki w oparciu o ówczesne prawo, w oparciu o ówczesne sądy. Nikt im gardła nie podciął. Nikt im bagnetu w plecy nie wbił. Jako oficer jestem zbulwersowany tą sprawą – zakończył.
Kontrowersyjna wypowiedź oficera LWP wprawiła w zakłopotanie nie tylko prowadzącego spotkanie KOD, co nawet posła Niesiołowskiego: – Nie zgadzam się z tezą, że ci żołnierze byli skazani prawomocnymi wyrokami sądów. Ani to nie były sądy, ani wyroki. Zresztą część z nich została zakwestionowana już w 1956 r – mówił parlamentarzysta. – Nie odmawiałbym patriotyzmu ludziom, którzy po wojnie podjęli walkę z komunistami – dodał.
Od tego wystąpienia odciął się KOD: – Nie zgadzamy się z wypowiedziami tego pana. On zadawał pytanie i zrobił sobie monolog o swoich poglądach. To nie znaczy, że nas coś łączy – napisał na Facebooku Szymon Ryniewicz, szef Komitetu w Mielcu.
W sieci zawrzało. Wypowiedź Kowalczuka z miejsca zaczęto porównywać do słów płk rez. Adama Mazguły, także emerytowanego żołnierza LWP, ale działającego w opolskim KOD, który stwierdził, że stan wojenny był wydarzeniem, w którym „dochowano kultury”.
Paweł Galek



One Response to "Mielec ma swojego „Mazgułę”"