
MIELEC. Przyjezdni kibole demolują miasto i zastraszają przechodniów.
Mielczanie nie mogą otrząsnąć się po ostatnich „najazdach” kiboli. Hordy pijanych i naćpanych bandytów najpierw zdemolowały budynki przy al. Niepodległości, a potem urządziły sobie regularną bitwę z policją. Prezydent Janusz Chodorowski (70 l.) jest w szoku: – Nasze miasto zostało zdewastowane na nieznaną dotychczas skalę – mówi wprost, dodając, że wstrzymuje „podpisywanie faktur na rzecz sportu”.
„Działalność” pseudokibiców na własnej skórze odczuwa Magdalena Weryńska, która prowadzi sklep i cukiernię przy al. Niepodległości. – Nie tak dawno „kibice” z Kielc wpadli do mojego lokalu, sterroryzowali moich pracowników, wchodząc na zaplecza i barykadując się w toaletach. Zdewastowali sklep za 3 tys. zł, co musiałam pokryć z własnej kieszeni. To powtarza się w mniejszym lub większym nasileniu po każdym meczu – alarmuje.
Kto wysadził tych bandytów w centrum miasta?
– Tydzień temu “kibice”, będąc pod wpływem alkoholu i narkotyków, walili w witryny mojego sklepu, palili, sikali… – kontynuuje pani Magda. – Pozostawili powybijane okna i zdewastowane klatki. Kto zdecydował o wypuszczeniu tej całej bandy ludzi w centrum miasta? Tak się nie robi! Są przecież planty za Hotelem Polskim, można było ich wypuścić i przeprowadzić na stadion. Tymczasem miejscem ich zbiórki jest rejon mojego sklepu.
– Nie może być tak, że ja jako przedsiębiorca jestem zmuszona zamknąć sklep parę godzin wcześniej niż mam w planach. Nie może być tak, że płacę za ochronę, a ludzie nie mogą wyjść z domu, żeby kupić sobie słodycze, zjeść deser, wypić kawę i spędzić normalny dzień w niedzielę, kiedy jest ładna pogoda. Aleja Niepodległości jest pięknym miejscem do wypoczynku, ale, jak się okazuje, nie w niedzielne popołudnie – denerwuje się pani Magda.
“Żadnych faktur na rzecz sportu podpisywał nie będę”
Prezydent Janusz Chodorowski (70 l.) jest w szoku: – Nasze miasto zostało zniszczone na nieznaną dotychczas skalę – przyznaje. – Są powybijane okna, klatki poniszczone, zdewastowane przystanki, powywracane kosze na śmieci. Obraz jest taki jaki jest. Jeśli ktoś mówi, że taki sport jest promocją miasta, to poddaję mu to wszystko pod rozwagę. Naprawdę musimy się mocno zastanowić, jak w przyszłości nie dopuścić do takich sytuacji.
– Bezsensem jest to, abyśmy wydawali pieniądze na tego typu działania. Mówienie, że za to odpowiada policja jest nie do przyjęcia. W związku z tym dopóki tego typu elementy nie zostaną naprawione, ja żadnych faktur na rzecz sportu podpisywał nie będę – zapowiada.
Paweł Galek



9 Responses to "Mielec w szponach stadionowych bandytów"