
MIELEC. W przyszłym roku miasto zamierza wziąć kredyty za ponad 50 mln zł.
Czasy, kiedy Mielec był jednym z niewielu miast w Polsce na finansowym plusie, minęły chyba już bezpowrotnie. Magistrat zadłuża się, i to konkretnie. Planowany deficyt w przyszłym roku to 62,5 mln zł. Mało tego, w 2018 r. zadłużenie miasta będzie jeszcze większe. Według Wieloletniej Prognozy Finansowej, miasto zaminusuje na ok. 80 mln zł.
Budżet na 2017 r. to efekt kompromisu prezydenta Daniela Kozdęby z mającym większość w Radzie Miasta klubem PiS. To jednak nie znaczy, że nie ma głosów, które krytykują rosnące zadłużanie się magistratu. Pojawiają się one także wśród… radnych PiS.
Skowron: – Rośnie administracja
– Jak starożytny Katon co roku przestrzegam przed deficytem oraz złymi proporcjami wydatków bieżących i majątkowych – alarmował Jakub Blicharczyk. – Czy tak wysokie kredytowanie deficytu nie stoi w sprzeczności do zasady gospodarności? – pytał.
W podobnym tonie wypowiadał się inny radny PiS, Andrzej Skowron. – W związku z rosnącym zadłużeniem przed nami trudny okres w funkcjonowaniu miasta – przestrzegał. – I stąd proszę o szukanie oszczędności. Tym bardziej, że rosną nie tylko inwestycje, ale również wydatki bieżące. Dotyczy to m.in. przyrostu zatrudnienia w administracji – zaznaczył.
„Będziemy ograniczać deficyt”
Barbara Wójcik, skarbnik miasta, tłumaczyła, że wysokie kredytowanie związane jest z kumulacją zadań inwestycyjnych w 2017 r. – Sięgamy po środki unijne, bo chcemy je wykorzystać w jak największym zakresie – wyjaśniała. – Z drugiej strony nagromadziły się nasze inwestycje, które są ogromne. Budowa samej hali sportowej kosztować będzie 82 mln zł, biblioteki natomiast – 21 mln zł. Mam nadzieję, że uda nam się pozyskać fundusze na te dwa zadania. Wtedy to kredytowanie byłoby niższe jak obecnie zakładamy – dodała.
Skarbniczce wtóruje Mariusz Ryniewicz, szef klubu radnych PiS: – Nam nadzieję, że wszystkie oszczędności wynikające z nieotrzymania dotacji czy z rezygnacji niektórych zadań będziemy przekazywać na ograniczenie deficytu budżetowego – zapewniał Ryniewicz.
Paweł Galek


