Utrata kapitana drużyny to w Stali Mielec nowa, świecka tradycja. Dwa lata temu do Siarki Tarnobrzeg odszedł Kamil Kościelny, przed rokiem Sebastian Duda wybrał ofertę zamożniejszej wówczas Wisły Puławy. Teraz na dużo głębszą wodę wskakuje Jakub Żubrowski. Pomocnik biało-niebieskich został piłkarzem Korony Kielce, dziewiątego zespołu ekstraklasy.
Co ciekawe, wyprowadzka liderów nigdy nie wpłynęła negatywnie na funkcjonowanie mieleckiej drużyny. Po początkowym lamencie okazywało się, że maszyna pracuje wciąż na najwyższych obrotach. Za kluczowymi skądinąd zawodnikami nikt nie płakał – zgodnie z nieśmiertelną maksymą, iż nie ma ludzi niezastąpionych. Czy tak będzie i tym razem? Tutaj zdania są podzielone. Żubrowski odszedł jednak do ekstraklasy, a to oznacza, iż naprawdę się wyróżniał. Stal traci zawodnika ukształtowanego i mającego wielki wpływ na atmosferę w szatni. Znalezienie następcy może się okazać zadaniem karkołomnym, wprost niewykonalnym. Tak samo jak nie udało się załatać dziur po Bartoszu Nowaku i Andrei Prokicu. Choć oczywiście nie ma pewności, czy w pierwszej lidze byliby tak samo skuteczni, jak w drugiej.
Żubrowski wrócił do swojego pierwszego klubu i do swojego miasta. O tym, by podążyć podobną ścieżką marzy Robert Sulewski. Obrońca Stali udzielił wywiadu portalowi arkowcy.pl. – Pięknie byłoby wrócić do Gdyni i zagrać z Arką w ekstraklasie – mówi, a oczy mu błyszczą. Stal Mielec to dziś nie najgorszy adres, lecz normalne, iż ambitni młodzi piłkarze mierzą wyżej. O ekstraklasie przestaną śnić, gdy najbardziej utytułowany klub Podkarpacia wróci do elity.
Nie tylko mielczanie muszą się liczyć z odpływem najlepszych. Trener Siarki Włodzimierz Gąsior zaraz po zakończeniu świetnej rundy jesiennej przyznał, iż obawia się, że bogatsze kluby rozbiorą mu drużynę. Komfortu pracy może nie mieć. Na treningach brakuje Bartosza Waleńcika. Utalentowanego 19-latka na testy zaprosił MSK Żilina, lider słowackiej ekstraklasy i klub regularnie występujący w europejskich pucharach. Marcina Stromeckiego chętnie sprawdziłby Stomil Olsztyn, a Marcina Stefanika – Sandecja Nowy Sącz. Od rozmów do finalizacji transferów droga daleka, lecz ryzyko istnieje. Wszak kopciuszka tylko w bajce zapraszają na bal.
Redaktor Tomasz Szeliga



2 Responses to "Mielecka tradycja"