Mielecki fenomen

W ostatnich latach Mielec postawił na rozwój przedsiębiorczości. Fot. Autor
W ostatnich latach Mielec postawił na rozwój przedsiębiorczości. Fot. Autor

MIELEC. Wydali setki miliony złotych na inwestycje i… są na plusie. O tak komfortowej sytuacji finansowej inne miasta na Podkarpaciu mogą tylko pomarzyć.

W ostatnich latach w mielecką infrastrukturę wkomponowano setki miliony złotych. Mowa o parkach przemysłowych, drogach, basenach, rewitalizacji starówki, stadionie, oczyszczalni ścieków itd. Jak to więc możliwe, że mimo tych wydatków, budżet miasta jest wciąż na plusie. Zwolennicy prezydenta Janusza Chodorowskiego (69 l.) przekonują, że to efekt  gospodarności, przeciwnicy zaś, że zwykłego skąpstwa.

O tak komfortowych finansach, jakie ma Mielec, inne miasta Podkarpacia mogą tylko pomarzyć: budżet na plusie, zrealizowanych szereg inwestycji. – Mogłoby ich być więcej, gdyby obecna władza była odważniejsza w wydawaniu pieniędzy – twierdzą radni opozycji. Prezydent Janusz Chodorowski (69 l.) jednak broni swojej filozofii zarządzania miastem.

Bankierzy żerują na tanim efekciarstwie
– Jeśli prowadzę przedsiębiorstwo i zadłużę się na kupno maszyny, która daje mi produkt i zysk, to dzięki temu spłacę ten dług i jeszcze zostanie dla mnie. Natomiast zupełnie inna historia występuje w samorządzie. Tutaj, jeżeli ja wybuduję stadion za pożyczone, to nie dość, że potem tych pieniędzy nie odzyskam, to jeszcze obciążę budżet – tłumaczy prezydent.

Nasz rozmówca zwraca uwagę na politykę bankierów. – Oni wszelkimi sposobami chcą sprzedać swój wyrób, swoje pieniądze, nie patrząc, czy to jest efektywnie wykorzystane – zaznacza. – Bardzo często samorządy działają na zasadzie „bierzemy, bo dają”. Tylko to, że bank daje, nie jest niczym nadzwyczajnym. Racjonalny rozwój zawsze jest lepszy od taniego efekciarstwa na zasadzie: „wezmę kredyt i coś tam zrobię, żeby się pokazać” – ironizuje.

Pojawiają się opinie, że prezydent oszczędnie wydając pieniądze, robi przysługę swym następcom. – Nie zgadzam się z taką tezą – protestuje Chodorowski. – W Mielcu wciąż jest wiele rzeczy do zrobienia. Choć nasycenie ścieżek rowerowych w mieście jest spore, to wciąż jest napór, żeby je budować. Jeśli zrobimy rewitalizację jednej części miasta, to mieszkańcy drugiej mówią „ale u nas też jest to, albo to do zrobienia”. To jest taka niekończąca się robota.

Paweł Galek

2 Responses to "Mielecki fenomen"

Leave a Reply

Your email address will not be published.