
MIELEC. Przebudowa mieleckiego stadionu wreszcie dobiegła końca.
Sympatycy piłki nożnej i lekkoatletyki świętują, a urzędnicy w magistracie mają zgryz. Bieżące utrzymanie nowej areny sportowej nie będzie tanie. Ile miasto dołoży do stadionu? – Myślę, że sporo – mówi prezydent Janusz Chodorowski (69 l.). Milion złotych rocznie? – dopytujemy. – Dużo więcej. Ale widzę w tym sens, bardziej niż w utrzymywaniu wyczynowców – zaznacza.
Prezydent liczy jednak, że nowy stadion będzie przynosił jakieś dochody. – Jednym z zarzutów, które stawia, dotyczy tego, że nie zrobiliśmy stadionu stricte piłkarskiego, tylko taką hybrydę, ale ja myślę, że to dobrze – uważa Chodorowski. – Nasz stadion ma część lekkoatletyczną z salą do biegów, jakiej na Podkarpaciu nie ma. Można to wykorzystać.
– Nie spodziewam się z tego tytułu jakichś wielkich przychodów, liczę na to, że nasza młodzież szkolna będzie się w to angażować, że dla nich będą powstawać szkółki – dodaje nasz rozmówca. – Na stadionie będą też miejsca dla podmiotów komercyjnych: restauracji i sklepów. Bardziej jednak liczę na to, że powoli będziemy iść tam w kierunku pamiątkarskim. Możliwe, że ktoś zacznie robić na tym interes, sprzedając koszulki, breloczki itp.
pg



2 Responses to "Mielecki stadion nie zarobi na siebie?"