
MIELEC. Polskie Zakłady Lotnicze jednak nie rezygnują z walki o kontrakt wart ponad 11 miliardów złotych!
Wiele wskazuje na to, że Polskie Zakłady Lotnicze w Mielcu jednak wezmą udział w wartym 11,5 miliarda złotych przetargu Ministerstwa Obrony Narodowej na zakup 70 śmigłowców wielozadaniowych.
– Po analizie nadesłanych przez MON materiałów ponownie rozważymy możliwość złożenia oferty przetargowej – czytamy w komunikacie mieleckich zakładów nadesłanym do redakcji Super Nowości.
A jeszcze nie tak dawno PZL Mielec przekonywały wszem i wobec, że ich właściciel – amerykańska firma Sikorsky Aircraft Corporation – nie weźmie udział w przetargu MON.
List prezesa Sikorsky’ego rozpętał burzę
A wszystko zaczęło się od głośnego listu Micka Maurera, prezesa SAK, do prezydenta RP, Bronisława Komorowskiego i ministra obrony narodowej, Tomasza Siemoniaka. Szef amerykańskiego giganta oświadczył, że wycofa swoją ofertę, jeśli MON nie zmieni warunków przetargu. Maurer napisał m.in.: „Nie zamierzamy składać oferty, jeśli warunki przetargowe nie zostaną zmienione”. W dalszej części listu Maurer zaznaczył, że „warunki MON są tak skonstruowane, by mógł je spełnić tylko jeden z trzech uczestników przetargu”.
– List Micka Maurera do ministra Siemoniaka miał na celu zawiadomienie MON o tym, że warunki przetargu w obecnym kształcie są niemożliwe do spełniania przez nasze konsorcjum. Sikorski nie posiada śmigłowców, które sprostałyby aktualnym wymogom resortu obrony – oświadczyły PZL Mielec, wskazując, że definitywnie rezygnują z przetargu.
PZL potwierdza: – Nie rezygnujmy z przetargu
Tymczasem kilka dni temu wiceszef MON, Czesław Mroczek, oświadczył, że firma Sikorsky jednak zadeklarowała chęć udziału w postępowaniu, prosząc o przesunięcia terminu składania ofert, który mija 28 bm. Mroczek zastrzegł, że decyzja o ewentualnym przesunięciu terminu składania dokumentów zapadnie w ciągu najbliższych dni. O potwierdzenie tej informacji zwróciliśmy się do mieleckich zakładów. I takowe otrzymaliśmy:
„30 października otrzymaliśmy ostatnią partię odpowiedzi na pytania dotyczące warunków przetargu na śmigłowiec wielozadaniowy dla polskiej armii. W wielu aspektach wyjaśniają one wcześniejsze wątpliwości naszego konsorcjum. Po analizie nadesłanych przez MON materiałów, ponownie rozważymy możliwość złożenia oferty przetargowej. Jednak z uwagi na ilość i znaczenie materiału, który musi zostać przeanalizowany, zwróciliśmy się do MON z prośbą o przesunięcie terminu złożenia ostatecznej oferty” – napisały nam PZL.
Podkarpacki sejmik wpłynął na zmianę decyzji?
Niewykluczone, że wpływ na zaistniała sytuacje mógł mieć Sejmik Województwa Podkarpackiego, który na ostatniej sesji minionej kadencji wystosował takie oto stanowisko:
„(…) Obok spełnienia wymagań stawianych przez armię, istotne jest uwzględnienie dotychczasowego dorobku konkurujących firm, a zwłaszcza ich wkładu w tworzenie nowych miejsc pracy w regionie. W naszej ocenie wartość dodana wynikająca z zaangażowania na rzecz lokalnej społeczności jest w przypadku PZL Mielec najwyższa spośród rywalizujących przedsiębiorstw i powinna mieć wpływ na całościową ocenę przedstawionej oferty.”
Paweł Galek



4 Responses to "Mieleckie black hawki dla polskiej armii?"