
Fot. Archiwum
Tłumy wiernych żegnały w miniony poniedziałek ks. Jaromira Buczaka, który zginął tragicznie podczas wyprawy na Rysy. Kościół parafialny pw. św. Mikołaja Biskupa w Lubzinie pękał w szwach, a większości zebranych trudno było powstrzymać łzy. – Byłeś drogowskazem, który pokazywał drogę do Boga. Umiałeś dotrzeć do naszych serc i umysłów, zyskując tym samym sympatię młodych i szacunek starszych – mówili parafianie w mowach pożegnalnych.
Ksiądz Jaromir miał 34 lata. Kapłanem był od 2013 roku, ostatnie 4 lata pracował w parafii św. Małgorzaty w Trzcianie koło Bochni. Pełnił obowiązki dekanalnego duszpasterza Liturgicznej Służby Ołtarza oraz dekanalnego duszpasterza młodzieży w dekanacie Lipnica Murowana.
Urodził się w Rzeszowie, a swoje życie duchowe – jak wspominali wierni, rozpoczął w Lubzinie. – Tu przyjąłeś sakramenty i po raz pierwszy sprawowałeś Eucharystię, a dzisiaj na ramionach druhów strażaków i Twoich kolegów, Twoje ciało zostało przyniesione do tej kaplicy. Nikt z nas tego się nie spodziewał. Zaskoczyłeś nas wszystkich. Tyle Twoich planów zostanie niewypełnionych – czytali dalej w liście wyraźnie poruszeni mieszkańcy miejscowości. Ksiądz Buczak został pochowany w rodzinnym grobie na miejscowym cmentarzu.
Tragedia w Tatrach
Do tragicznego wypadku w którym stracił życie doszło 12 sierpnia, wczesnym popołudniem podczas schodzenia z Rysów. Ks. Buczak spadł ze środkowej części „grzędy w górnej części szlaku, miejscu, które zabezpieczone jest łańcuchami. „Jaromir szedł zgodnie ze szlakiem, nie oddalał się od łańcucha. W pewnym momencie, na skutek osunięcia się kamienia lub poślizgnięcia zaczął spadać do żlebu. W momencie upadku nikogo nie „wyprzedzał”, nie było to w żadnym stopniu przyczyną jego upadku. Nie udało mu się zatrzymać bezpośrednio po upadku i bardzo szybko nabrał prędkości lądując w dole żlebu” – relacjonował Portalowi Tatrzańskiemu współtowarzysz duchownego podczas wycieczki na Rysy.
34-latek kochał góry, po Tatrach chodził od wielu lat, a na Rysach był pięciokrotnie. Choć na miejscu zdarzenia natychmiast pojawili się ratownicy TOPR i śmigłowiec, na ratunek dla kapłana było już za późno. – To nieopisana strata dla nas wszystkich. Ksiądz Jaromir był cudownym człowiekiem, zawsze uśmiechniętym i pomocnym, oddanym Bogu i ludziom. Będzie nam go brakować i na zawsze pozostanie w naszych sercach – zapewniają na forach internetowych przyjaciele kapłana.
Katarzyna Szczyrek



2 Responses to "Mieszkańcy Lubziny pożegnali księdza, który zginął w Tatrach"