
RZESZÓW. Na 13 września lokatorzy bloków z osiedla 1000-lecia zapowiadają protest przed siedzibą firmy drobiarskiej.
Mieszkańcy osiedla 1000-lecia od lat żyją w smrodzie, który wydobywa się z ubojni drobiu zakładów „Res-Drob”. Uciążliwy odór z każdym rokiem jest coraz bardziej odczuwalny. Lokatorzy bloków z tego powodu podczas upałów nie otwierają nawet okien. Dyrekcja zakładu przekonuje, że zamontowano dodatkowe filtry i wyeliminowano przykre zapachy. Jednak, zdaniem mieszkańców, jest jeszcze gorzej i na wrzesień zapowiedzieli protest przed siedzibą firmy.
– Mieszkam od 1968 roku na osiedlu 1000-lecia, 200 metrów od Res-Drobu i przez kilkadziesiąt lat, gdy był to państwowy zakład, nie było czuć smrodu – mówi pani Zofia z Rzeszowa. – Gdy firma została sprywatyzowana, to w sąsiedztwie zakładu czuć już odór. Najgorzej jest w lecie i wtedy mieszkańcy nie otwierają nawet okien. W latach 60. i później przy rozładowywaniu samochodów z odpadami z zakładów drobiarskich unosił się lekki, krótkotrwały smród. Teraz, gdy przejedzie samochód, to te zapachy są nie do zniesienia. Filtry, które zainstalowano na terenie Res-Drobu i miały wyeliminować odór, są za słabe i nieskuteczne. Smród czuć m.in. na ul. Kochanowskiego, Rycerskiej i Podchorążych.
Res-Drob instaluje filtry, ale czuć odór
Dyrekcja zakładu poinformowała, że zniwelowała już smród, bo zamontowała m.in. filtry, instalację zamgławiającą, kurtyny drzwiowe, perforowane kosze wypełnione substancją zawierającą olejki eteryczne. Zakład skontrolował w czerwcu i lipcu Wojewódzki Inspektorat Ochrony Środowiska i wykazał, że produkty uboczne w postaci padłych zwierząt są wywożone za rzadko. Dlatego też na Res-Drob nałożono mandat karny.
Wyjaśnienia firmy nie uspokajają mieszkańców. Niektórzy z nich dokumentują zdjęciowo podjeżdżające przed zakład ciężarówki. Na jednej z fotografii widać obudowaną rynnę, z której wysypują się resztki poubojowe, do niej podjeżdża niewielka ciężarówka i wyjeżdża z załadowanymi niebezpiecznymi odpadami. Samochód ten miał odsłonięta plandekę i czuć było smród.
Mieszkańcy: – Boimy się o swoje zdrowie
Na innym zdjęciu widać, jak myta jest ciężarówka, która przywiozła do ubojni „Res-Drobu” żywe kurczaki. Woda z tej ciężarówki była zanieczyszczona odchodami i spływając wsiąkała w ziemię. Dlatego też lokatorzy bloków boją się o swoje zdrowie.
Jagoda Bogusz, rzecznik Res-Drobu, wyjaśnia, że właściciel ma stosowne pozwolenie i pojazd został dopuszczony do przewozu produktów pochodzenia zwierzęcego i spełnione zostały przewidziane prawem normy. Dodała, że ładunek nie jest materiałem niebezpiecznym; te produkty są niezdatne do spożycia przez ludzi i nie zagrożą w żaden sposób życiu i zdrowiu mieszkańców.
Mycie ciężarówek też – według dyrekcji firmy – jest wykonywane prawidłowo. Spływająca woda nie trafiała do gleby, bo kanalizacją dostaje się do stacji podczyszczania ścieków, która zlokalizowana jest na terenie Res-Drobu.
Część mieszkańców, którzy cierpią gehennę z powodu smrodu, zrzeszyła się w Stowarzyszeniu „Nasz czysty i zdrowy Rzeszów”. Próbują na różne sposoby walczyć z uciążliwym zakładem, który utrudnia im codzienne życie. Dlatego podjęli decyzję, że 13 września o godz. 17 zaprotestują przed zakładem Res-Drob.
Mariusz Andres



10 Responses to "Mieszkańcy mają dość smrodu z Res-Drobu"