Mieszkańcy walczą z wiatrakami

Według szacunków, w Polsce działa ok. 2 tys. turbin wiatrowych. Przez najbliższe 6 lat ta liczba ma wzrosnąć do ok. 3,2 tys. wiatraków. Fot. Wit Hadło
Według szacunków, w Polsce działa ok. 2 tys. turbin wiatrowych. Przez najbliższe 6 lat ta liczba ma wzrosnąć do ok. 3,2 tys. wiatraków. Fot. Wit Hadło

KROSNO. – Nie zgadzamy się na to, aby ktoś nam stawiał tutaj wiatraki w odległości 200 metrów od domu – mówi Janina Nowak, mieszkanka Iwli. – To jest szkodliwe dla ludzi i zwierząt – dodaje.

W piątek, 3 października, w Miejscu Piastowym kilkadziesiąt osób przez dwie godziny blokowało rondo na skrzyżowaniu krajowej „9” z „28”. Mieszkańcy okolic, utrudniając ruch tysiącom samochodów, chcieli zwrócić uwagę na problem niekontrolowanej budowy farm wiatrowych bez jakichkolwiek zasad. Walczą o korzystne dla nich zmiany w przepisach.

Blokadę zorganizowało Stowarzyszenie dla Rozwoju Wsi Polskiej oraz członkowie lokalnych organizacji. Podobne protesty odbyły się również na Opolszczyźnie. Wszystko dlatego, że zdaniem mieszkańców, farmy wiatrowe stawiane są zbyt blisko domów.

– Każdy z nas będzie musiał płacić wyższe rachunki za prąd, właściciele terenów objętych planem pod wiatraki nie mogą w pełni korzystać z praw własności, bo wprowadzone zostają zakazy i ograniczenia, np. zakaz zabudowy – mówili działacze Ogólnopolskiego Komitetu Obrony Mieszkańców przez Budową Elektrowni Wiatrowych. – To jest hałas, który będzie przez 24 godziny na dobę. Miejsca, gdzie budowane są farmy wiatrowe, są narażone na ogromne spadki cen nieruchomości. W wielu przypadkach cena działki i domu spada do 40 – 50 proc. wartości – mówił dziennikarzom Waldemar Kwiatkowski ze Stowarzyszenia dla Rozwoju Wsi Polskiej.

Stowarzyszenie Eko-Rymanów wielokrotnie walczyło, by w nowym projekcie ustawy pojawił się zapis, który określi minimalną odległość między wiatrakiem a gospodarstwem domowym na minimum 3 kilometry. Okazuje się jednak, że w projekcie ustawy takiego zapisu nie ma.

Więcej wiatraków
Protestujący twierdzą, że na terenach od Rymanowa w stronę Zarszyna ma stanąć w najbliższych latach 120 wiatraków. Boją się, że to negatywnie wpłynie na środowisko i pogorszy jakość ich życia. Wójt Zarszyna, Andrzej Betlej, dziennikarzom telewizji mówił, że dwa lata temu wnioskowano o budowę wiatraków w Jaśnierzu, ale sprawa została zawieszona i nikt poza stowarzyszeniem tym się nie interesuje. W tym rejonie najwięcej wiatraków, bo aż 21, stoi w gminie Rymanów. Choć reszta planów jest wstrzymana do 2016 roku, to nie da się ich całkowicie odwlec, bo gminy musiałyby pokryć koszty poniesione przez zaangażowanych inwestorów. Najprawdopodobniej 14 nowych elektrowni wiatrowych miałoby powstać w Rymanowie, Ladzinie, Wróbliku Królewskim i Wróbliku Szlacheckim.

Negatywnie o budowie farm wiatrowych wypowiada się także prezes Najwyższej Izby Kontroli: – Jeśli się okazuje, że 1/3 wiatraków w Polsce stoi na działce wójta, burmistrza, radnego, który głosował zmianę planu zagospodarowania przestrzennego umożliwiającego tę inwestycję czy pracownika urzędu gminy, który obsługuje inwestora, to uważam, że jest to sytuacja patologiczna. Nikt mi nie powie, że z tysięcy działek w gminie akurat na działce wójta najlepiej wieje – mówił Krzysztof Kwiatkowski na antenie radia RMF FM.

Blanka Szlachcińska

4 Responses to "Mieszkańcy walczą z wiatrakami"

Leave a Reply

Your email address will not be published.