
SANOK. Troje mieszkańców Sanoka postanowiło usunąć drastyczne banery z przestrzeni publicznej. Zrobili to w asyście policji i za zgodą proboszcza parafii.
Czy drastyczne zdjęcia płodów po aborcji powinni istnieć w przestrzeni publicznej? Zdaniem grupy osób, która pod osłoną nocy usunęła spod kościoła w centrum miasta kontrowersyjną wystawę Fundacji Pro Prawo do życia, to zwykłe epatowanie okrucieństwem, które przynosi więcej szkód, niż pożytku. – To wstrętna manipulacja mająca na celu jedynie szokowanie odbiorców – uważa Miranda Korzeniowska z Ogólnopolskiego Strajku Kobiet.
Plakaty zawisły w centrum miasta z inicjatywy Fundacji Pro – Prawo do życia walczącej o całkowity zakaz aborcji w Polsce. Na drastycznych zdjęciach widać płody po aborcji, zdjęciom towarzyszą opisy i komentarze mające na celu spotęgowanie przekazu. Instalacja została ulokowana w centrum miasta, przy kościele pw. Przemienienia Pańskiego w Sanoku, w miejscu, które każdego dnia mija tysiące mieszkańców i turystów, w tym także dzieci.
Krótko po pojawieniu się w mieście instalacji w mediach społecznościowych rozgorzała dyskusja na ten temat. – Epatowanie tak drastycznymi zdjęciami dzieci oraz ludzi po głębokiej traumie związanej z utratą dziecka jest nie do przyjęcia! Apeluję do włodarzy miasta Sanoka o niezwłoczną likwidację „świetnej wystawy”! – napisał na Facebook’u jeden z miejscowych artystów.
Jeszcze tego samego dnia troje mieszkańców Sanoka postanowiło usunąć drastyczne banery z przestrzeni publicznej. Zrobili to w asyście policji i za zgodą proboszcza parafii, na terenie której stanęła kontrowersyjna instalacja. – Powołując się na odpowiednie paragrafy poinformowaliśmy policjantów, że banery wiszą tam niezgodnie z prawem i należy je niezwłocznie usunąć. Kolega oznajmił, że jeśli oni tego nie zrobią, będzie zmuszony działać w stanie wyższej konieczności i sam to zrobi. Funkcjonariusze odmówili zdjęcia plakatów, dlatego zrobiliśmy to na własna rękę – relacjonuje Miranda Korzeniowska.
Uczestnicy akcji zostali wylegitymowani przez policję. Na razie nie wiadomo, czy za usunięcie instalacji odpowiedzą karnie. Miranda Korzeniowska, mama siedmioletniego chłopca, na własnej skórze odczuła, jak drastyczne zdjęcia wpływają na psychikę dziecka. Przytacza historię sprzed czterech lat, kiedy podczas spaceru z synem po mieście, natknęła się na szokujące banery Fundacji Pro Prawo do życia. – Przez kilka godzin uspokajałam mojego trzyletniego wówczas syna. Wtedy myślałam, że ktoś się tym zajmie… Dziś wiem, że nie! Nie można czekać – trzeba działać! Dopóki będę mieszkać w Sanoku, nie pozwolę na takie obrazki w przestrzeni publicznej! – mówi i dodaje.
Sprawa kontrowersyjnej wystawy zostanie także zgłoszona na policję. – Wykonaliśmy dokumentację fotograficzną, w poniedziałek zgłosimy sprawę na komendę policji w Sanoku – informuje Marzena Marczak–Dziurawie, szefowa lokalnych struktur Nowoczesnej.
Coraz więcej tego typu spraw trafia na policję, a później przed sąd. Zapadają też pierwsze wyroki skazujące Fundację Pro prawo do życia, w których sąd uznaje wieszanie plakatów aborcyjnych za niezgodne z prawem. Co ciekawe jeden z pierwszych takich wyroków zapadł w Rzeszowie. Sąd skazał działaczy fundacji za epatowanie drastycznymi widokami na karę grzywny.
Martyna Sokołowska



4 Responses to "Mieszkańcy zlikwidowali szokującą wystawę"