Rządowy program „Mieszkanie dla młodych” w 2014 roku zastąpił wcześniej realizowaną „Rodzinę na swoim”. Pomysłodawcy MdM zakładali, że z dopłat na zakup mieszkania własnościowego skorzysta nawet 36 tysięcy rodzin. Jednak program okazał się kompletną klapą. Skorzystało z niego niecałe 13 tysięcy wnioskodawców. Porażka.
„Mieszkania dla Młodych” skrytykował też Narodowy Bank Polski. Z raportu NBP jasno wynika, że program MdM wspiera sektor deweloperski, zamiast realizować cele społeczne. Główny błąd, na jaki wskazują specjaliści z NBP, to wykluczenie możliwości tańszego zakupu mieszkania na rynku wtórnym. Brakuje też kryterium dochodowego dla osób starających się o dopłatę. Dzięki temu z programu mogą korzystać osoby dobrze zarabiające, które normalnie bez problemu wzięłyby sobie kredyt i kupiły mieszkanie na rynku wtórnym. Dzięki dopłacie mogą pozwolić sobie na nowe mieszkanie od dewelopera pod warunkiem oczywiście, że mają jeszcze kilkadziesiąt tysięcy w kieszeni na wykończenie takiego mieszkania w stanie deweloperskim i urządzenie go.
Teraz ministerstwo infrastruktury przygotowało nowelizację ustawy „Mieszkanie dla Młodych”. Program ma się troszeczkę zmienić, ale niewiele to da. Dlaczego? Bo młodych ludzi, którzy mają niepewną pracę, niską płacę i często na umowy cywilno – prawne, nie stać na kredyty. Banki też nie chcą ich dawać. Przypomnijmy, że połowa młodych ludzi do 35. roku życia mieszka z rodzicami, bo nie stać ich na własny lokal ani na wynajem. Taki program tej sytuacji nie naprawi. Młodzi potrzebują mieszkań komunalnych i tanich mieszkań na wynajem. Zająć się tym powinny samorządy, ale jakoś się nie kwapią.
Redaktor Blanka Szlachcińska



2 Responses to "Mieszkania (nie) dla młodych"