
TYCZYN, RZESZÓW. 30-latek usłyszał zarzut znęcania się nad zwierzęciem. Chce dobrowolnie poddać się karze.
W minioną niedzielę 30-letni zwyrodnialec z Tyczyna zgwałcił swojego… psa. Naocznym świadkiem zajścia była jego sąsiadka, która chory akt uwieczniła na zdjęciu i przekazała je organom ścigania. 30-latek chce dobrowolnie poddać się karze pozbawienia wolności w zawieszeniu. – Nie godzimy się na to – grzmi Halina Derwisz, prezes Rzeszowskiego Stowarzyszenia Ochrony Zwierząt. – Ten człowiek powinien zostać surowo ukarany.
O sprawie policja została poinformowana 9 października. Wówczas to do rąk funkcjonariuszy trafiło zdjęcie, na którym widać 30-letniego mieszkańca Tyczyna współżyjącego z psem w ogrodzie. Funkcjonariusze pojechali na miejsce i zebrali materiały dowodowe. – Czyn mężczyzny został zakwalifikowany jako znęcanie się nad zwierzętami, za co grozi do dwóch lat pozbawienia wolności. Materiał przekazaliśmy do prokuratury – mówi kom. Adam Szeląg z Komendy Miejskiej Policji w Rzeszowie.
30-latkowi prokurator postawił zarzut znęcania się nad zwierzęciem. – Mężczyzna nie jest w stanie wyjaśnić, dlaczego doszło do zarzucanego mu czynu, twierdzi, że dopuścił się go pierwszy raz – mówi Dominik Miś, prokurator rejonowy w Rzeszowie. – Mężczyzna chce skorzystać z możliwości dobrowolnego poddania się karze. Taki wniosek nie został jeszcze skierowany do sądu. Sprawa jest w toku – dodaje prokurator.
Sprawa powinna zakończyć się procesem
Brutalnie potraktowane przez zwyrodnialca zwierze zostało mu odebrane i umieszczone w schronisku „Kundelek”. Halina Derwisz, kierownik placówki i prezes Rzeszowskiego Stowarzyszenie Ochrony Zwierząt w rozmowie z nami nie kryje emocji. – To przechodzi ludzkie wyobrażenie. Ja, człowiek, który pomaga zwierzętom skrzywdzonym przez ludzi nie potrafię podejść do tego ze spokojem i bez emocji skomentować tej sprawy. To zwierzę zostało skrzywdzone fizycznie i psychicznie. To czyn wręcz niewyobrażalny – komentuje. – Zgodnie z ustawą o ochronie zwierząt, Rzeszowskie Stowarzyszenie Ochrony Zwierząt występuje w tej sprawie jako pokrzywdzony. Ten człowiek chce dobrowolnie poddać się karze, ale my na to nie możemy się zgodzić i chcemy, żeby za swój czyn odpowiadał w procesie. Nie możemy przejść obojętnie obok tego, że nie zabezpieczono losów tego zwierzęcia, bo po ukaraniu jego właściciela będzie mógł odebrać je od nas. Po drugie, chcemy, by ten mężczyzna otrzymał zakaz posiadania zwierząt na co najmniej 10 lat, choć w tym i każdym tego typu przypadku powinien być to, moim zdaniem, dożywotni zakaz. Uważamy, że sprawa powinna zakończyć się procesem i do tego dążymy. Wysłaliśmy już do prokuratury stosowne pismo w tej sprawie – dodaje Halina Derwisz.
Katarzyna Szczyrek



25 Responses to "Mieszkaniec Tyczyna współżył z psem"