Miliony na… pseudoatrakcję

Tak według wizualizacji ma wyglądać fontanna w rejonie al. Lubomirskich. Fot. ARCHAD

RZESZÓW.  Prezydent Ferenc nadal chce lekką ręką wydać publiczne pieniądze.

Czy kosztowna multimedialna fontanna jest rzeczywiście potrzebna miastu? Z uporem uważa tak prezydent Tadeusz Ferenc, który ogłosił, że wystąpi do rady miasta o wprowadzenie jej budowy do tegorocznego budżetu.

Jeżeli radni nie spojrzą trzeźwo na pomysł, 2 miliony złotych zamiast być przeznaczone na rozwiązanie problemów komunikacyjnych, utonie w atrakcyjnej zabawce.

“Duża atrakcja dla Rzeszowa” tak włodarz miasta określił multimedialną fontannę, która zgodnie z planem ma stanąć na placu AK przy al. Lubomirskich. Jeszcze nie tak dawno pieniądze zarezerwowane na rozpoczęcie jej budowy miały być wykorzystane na inwestycje drogowe. Przynajmniej tak proponowali radni z komisji inwestycji. Niestety. Prezydent Tadeusz Ferenc ma inne plany względem pokaźnej sumki i do swojego pomysłu chce przekonać radnych na najbliższej sesji rady miasta (odbędzie się końcem marca). Jednak wydane 2 mln zł. to dopiero początek. Na inwestycję trzeba będzie wydać kilka razy więcej pieniędzy.

W tym miejscu rodzi się zatem pytanie. Czy rzeczywiście fontanna multimedialna jest potrzebna miastu? Czy nie lepiej w inny sposób przeznaczyć publiczne pieniądze? Może zamiast budować nową “atrakcję” warto było by uatrakcyjnić komfort jazdy po naszych drogach?

Fontanna? Jeszcze nie teraz

Tak czy owak pomysł będzie dyskutowany podczas rady miasta. A jak do pomysłu już dzisiaj podchodzą radni? – Fontanna multimedialna może tak, ale nie teraz – mówi Jolanta Kaźmierczak, szefowa klubu radnych PO. – W pierwszej kolejności rozwiążmy problemy komunikacyjne w centrum Rzeszowa i właśnie w tym kierunku powinny pójść środki. Nad fontanną będzie można się zacząć zastanawiać, gdy będą na to pieniądze – dodaje.

Podobnego zdania jest szef klubu radnych PiS – Ustalając budżet, trzeba zachowywać się jak dobry gospodarz, który najpierw inwestuje w infrastrukturę (w naszym przypadku w infrastrukturę drogową), potem buduje dom a na końcu bawi się w kwiatki i dekoracje – przekonuje Jerzy Cypryś. – Na fontannę multimedialną nie przyszedł jeszcze właściwy moment. Mamy szereg innych wydatków. Fontanna nie ściągnie nam przecież żadnego inwestora który utworzy nowe miejsca pracy.

Katarzyna Szczyrek

21 Responses to "Miliony na… pseudoatrakcję"

Leave a Reply

Your email address will not be published.