Miliony SMS-ów resort wysłał do zaszczepionych. Dlaczego nie do niezaszczepionych?

Resort zdrowia robi, co może (wygląda na to, że niewiele może), żeby zachęcić do szczepień przeciwko COVID-19. Dwoi się i troi. Mimo to zaszczepiła się niewiele ponad połowa populacji, która by mogła, a nie chce. Dlaczego? Bo nie została odpowiednio/skutecznie/radykalnie zachęcona/poinformowana, z niezbędnym rozwianiem jakichkolwiek wątpliwości. Tymczasem Ministerstwo Zdrowia postanowiło skutecznie dotrzeć to tych, którzy już są świadomi korzyści płynących ze szczepień i postanowiło wysłać SMS-y, całe kilkanaście milionów, do osób, którzy już się zaszczepiły i wcześniej czy później przyjmą kolejną, przypominającą dawkę. Żeby nie było, że rząd nic nie robi. Niech wiedzą, że rząd przynajmniej o nich myśli. W wiadomości tekstowej: „Dziękujemy, że jesteś wśród zaszczepionych! Od (tu data) możesz zapisać się na dawkę przypominającą i wydłużyć o rok Twój certyfikat. Więcej na gov.pl/szczepimysie” jest więc wszystko. W zależności od rodzaju wcześniej przyjętej szczepionki będzie to więc dawka trzecia lub druga, jeżeli szczepiliśmy się J&J. – Zależy nam na jak najszerszym rozpropagowaniu szczepienia przypominającego i tym samym zbudowaniu większej odporności polskiego społeczeństwa – wskazał minister zdrowia. Nie zmieni to jednak faktu, że cała reszta się nie zaszczepi, a wskaźniki umieralności z powodu COVID-19 są złe. Dziennie notowanych jest ponad 5,5 zgonu na 1 mln mieszkańców (średnia z 7 dni). W Niemczech, gdzie również fala zakażeń szybuje, wskaźnik ten jest 2-krotnie niższy. Austria zdecydowała się na radykalne kroki (lockdown dla niezaszczepionych) przy wskaźniku zgonów niespełna 4,8/1 mln mieszkańców. Można oczywiście patrzeć na mapę umieralności z powodu COVID-19 bardziej optymistycznie. Wszak na południe od Polski jest gorzej – w Czechach wskaźnik sięga niemal 7 na milion mieszkańców, na Słowacji – prawie 9, Węgry to już wskaźnik dwucyfrowy, a w Bułgarii – niemal 21,5 na mln mieszkańców. Resort więc patrzy optymistycznie, co słychać w jego medialnych przekazach. „Podejście, które mamy, jest racjonalne, pragmatyczne i na razie się sprawdza”
– mówił minister zdrowia. Na czym opiera refleksję? Otóż w województwach podlaskim i lubelskim fala zakażeń przestała narastać. Co prawda, zakażenia nadal się utrzymują, ale już nie przyrastają tak gwałtownie, regiony zeszły z pierwszych miejsc pod względem potwierdzonych przypadków (w tej chwili liderem jest województwo mazowieckie, za nim – śląskie i wielkopolskie). Według ministra więc „epidemia wygasa samoistnie”. Wystarczy tylko poczekać. Oczywiście eksperci się z tym nie zgadzają, podnoszą, że to droga donikąd. Że polityka dostawiania łóżek covidowych skończy się paraliżem całej służby zdrowia, a pacjenci będą umierać nie tylko z powodu COVID-19, ale nie leczonych innych schorzeń. Ale po co rząd ma słuchać ekspertów? Przecież „psy szczekają, a karawana idzie dalej”.

Redaktor Anna Moraniec

One Response to "Miliony SMS-ów resort wysłał do zaszczepionych. Dlaczego nie do niezaszczepionych?"

Leave a Reply

Your email address will not be published.