
PODKARPACIE. Piątkowa nawałnica w kilku gminach pozostawiła po sobie ogromne spustoszenie.
Wciąż nie są znane szacunkowe straty po ubiegłotygodniowych opadach gradu, które siały spustoszenie w kilku gminach Podkarpacia. Pewne jest natomiast, że będą one liczone w milionach złotych. Tylko w gminie Leżajsk wstępne straty obliczono na 1,5 mln zł. Pod koniec tygodnia znane będą dokładne dane na ten temat m.in. z gmin: Głogów Małopolski, Pilzno, Leżajsk, Przeworsk oraz z powiatu rzeszowskiego.
– Do końca tygodnia spodziewamy się wniosków od gmin, w których mieszkańcy ponieśli szkody w wyniku dużych opadów deszczu i gradu – poinformowała Małgorzata Oczoś, rzecznik prasowy wojewody podkarpackiego. – Gdy otrzymamy takie dane po weryfikacji władz samorządowych wystąpimy do ministra administracji i cyfryzacji o przekazanie pieniędzy na odszkodowania.
Kilkaset zniszczonych pokryć dachowych, kilkadziesiąt zalanych piwnic – to wstępny bilans ulewnych deszczy i gradobicia do jakich doszło w miniony piątek na Podkarpaciu. Najwięcej szkód żywioł wyrządził w powiatach przeworskim, rzeszowskim i leżajskim. Strażacy do walki z kataklizmem byli wzywani ponad 170 razy. Usuwali również powalone przez wichurę drzewa i udrażniali rowy melioracyjne.
W gminie Pilzno trwa szacowanie strat po nawałnicach i gradobiciu. Uszkodzone są pobocza i przepusty na gminnych i powiatowych drogach. Zniszczone są też dachy budynków. – Sytuacja wciąż zmienia się – mówi Krzysztof Krawiec, wiceburmistrz Pilzna. – Jeździmy w teren i sami mieszkańcy zgłaszają nam uszkodzone dachy. Kilkanaście już zabezpieczyliśmy plandekami. Na niektórych drogach są wyrwy i nie można nimi przejechać. Na razie nie mamy pełnych danych o stratach, ale gdy je będziemy mieć, prześlemy do wojewody wniosek o wsparcie finansowe.
W gminie Głogów Małopolski również odnotowano znaczne straty. Uszkodzone zostały nie tylko dachy i zalane piwnice, ale w trudnej sytuacji znaleźli się rolnicy i ogrodnicy. Zniszczone zostały ich uprawy i szklarnie.
– Nie mamy jeszcze pełnych danych na temat strat po gradobiciu i nawałnicy – mówi Krzysztof Sobejko, wójt gminy Leżajsk. – Wstępne obliczenia wskazują, że wynoszą one 1,5 miliona złotych. Ale mogą być o wiele większe. Powołaliśmy trzy zespoły, które jeżdżą w teren i zapoznają się z sytuacją. Najczęstsze szkody to zniszczone pokrycia dachowe. Najgorzej jest w Brzózie Królewskiej. W sumie kupiliśmy 30 plandek żeby przykryć dziury w dachach.
W gminie Leżajsk wypłacane są już jednorazowe zasiłki dla poszkodowanych mieszkańców w wysokości od 2 do 6 tys. zł. Wójt Krzysztof Sobejko wystąpi do wojewody o skorzystanie z puli rezerwowej pieniędzy, która jest zapisana w budżecie gminy. Na razie nie jest to możliwe, bo wojewoda musiałby ogłosić na tym terenie stan klęski żywiołowej.
Mariusz Andres



8 Responses to "Miliony złotych strat po gradobiciu"