Minął rok, a my nadal niewiele wiemy…

W poszukiwaniu „pacjenta zero” z koronawirusem SARS-CoV-2, chińscy naukowcy dotarli już do 17 listopada 2019 roku i zarażonego tego dnia 55-letniego mieszkańca prowincji Hubei. Do tej pory uważano, że początek choroby miał miejsce w grudniu. Poza kontynentem azjatyckim pierwsze przypadki zachorowań zgłosiły Stany Zjednoczone 21 stycznia. Występowanie koronawirusa w Europie zostało potwierdzone przez Światową Organizację Zdrowia (WHO) 25 stycznia (trzy zakażenia we Francji). Włochy, najbardziej dotknięte epidemią spośród wszystkich państw Unii, zgłosiły pierwszy przypadek 31 stycznia. Jakkolwiek by na to patrzeć, z chorobą mamy już kontakt plus minus rok. Co z tego wynika? Niestety, niewiele. Mimo upływu czasu i badań intensywnie prowadzonych przez najtęższe umysły na całym świecie, wciąż nie mamy jednego leku na COVID-19. W terapii chorych testowano już wiele różnych istniejących preparatów. Na przykład chlorochina (arechin), lek pierwotniakobójczy, stosowany w ramach profilaktyki oraz leczenia malarii. Tocilizumab, kiedyś stosowany jedynie przy reumatoidalnym zapaleniu stawów. Remdesivir, stosowany w leczeniu wirusa Eboli, dziś w leczeniu (w dalszym ciągu) koronawirusa. W tych przypadkach trudno zrozumieć niesprawdzenie w badaniach klinicznych leku na bazie amantadyny (stosowanej w leczeniu choroby Parkinsona), z powodzeniem stosownej przez lekarza z Przemyśla, który dokumentuje wyleczenie nim kilkuset pacjentów. Oczywiście pozostaje jeszcze leczenie osoczem ozdrowieńców i lek na jego bazie, nad którym pracuje lubelska firma. Oczywiście praca nad tym wymaga czasu, podobnie jak nad szczepionkami. Tymczasem świat wstrzymał oddech, bo „mamy szczepionkę” opartą o mRNA. Tak zostały opracowane też eksperymentalne szczepionki na niektóre postaci raka: piersi, skóry, prostaty, płuc, nerki. Tak mają powstać też szczepionki przeciw chorobom wirusowym np.: wściekliźnie, wirusowi RSV, czy wirusowi Zika. Na mRNA może być również oparta szczepionka przeciwko HIV, o ile oczywiście w ogóle uda się ją ostatecznie opracować. Wszystkie wymienione szczepionki mRNA znajdują się obecnie w fazach pogłębionych testów i badań przedklinicznych – do ich ewentualnego wprowadzenia do użytku miną jeszcze długie, długie lata. W wypadku szczepionek przeciwko COVID-19 to powolne tempo prowadzenia prac badawczych zostało przyspieszone – i to kilkunastokrotnie. Czy dobrze to, czy źle? Zobaczymy już wkrótce. Wszyscy liczą że 2021 rok będzie inny niż 2020. Być może właśnie za sprawą szczepionek.

Redaktor Anna Moraniec

5 Responses to "Minął rok, a my nadal niewiele wiemy…"

Leave a Reply

Your email address will not be published.