
PODKARPACIE. Organizacje prozwierzęce nadal mogą ratować maltretowane zwierzęta.
Kontrowersyjny zapis autorstwa ministra rolnictwa Jana Ardanowskiego o zakazie odbierania właścicielom maltretowanych przez nich zwierząt nie wszedł do tarczy antykryzysowej.
– Odetchnęliśmy z ulgą, bo możemy nadal legalnie interweniować i ratować zwierzęta. Gdyby nam tego zakasano, dla wielu zwierząt oznaczałoby to pewną śmierć i to w męczarniach – komentuje Ewa Kawałko, wolontariuszka Ogólnopolskiego Towarzystwa Ochrony Zwierząt Animals Sanok.
Przyznaje, że w czasie pandemii zgłoszeń dotyczących zaniedbanych zwierząt jest więcej. – Ludzie siedzą w domach, widzą co się dzieje u sąsiadów i zgłaszają interwencje – opowiada. Wprawdzie nie wszystkie kończą się odebraniem właścicielom zwierząt, ale jak przyznaje Ewa, obrońcy zwierząt nie bagatelizują żadnego sygnału. – Jedziemy do każdemu zgłodzenia, każde weryfikujemy. Sytuacje są bardzo różne, aż po bardzo skrajne, kiedy zwierzęta są bardzo zaniedbane i wyczerpane, wtedy jedynym ratunkiem dla nich jest odebranie ich właścicielom i zapewnienie im szybkiej i fachowej opieki weterynaryjnej – mówi.
I te właśnie prawa i możliwości działania Jan Ardanowski, minister rolnictwa, chciał odebrać obrońcom zwierząt. Pod pozorem walki z pandemią koronawirusa szef resortu rolnictwa chciał pozbawić organizacje prozwierzęce prawa wejścia na teren prywatnych posesji i gospodarstwa i odebrania bitych, głodzonych i zaniedbanych przez nich zwierząt. Zapis chciał wprowadzić do trzeciej traczy antykryzysowej, która ma chronić polskich przedsiębiorców przed kryzysem wywołanym pandemią koronawirusa.
Organizacje broniące praw zwierząt na pomyśle ministra rolnictwa nie zostawiły suchej nitki i stanowczo się u sprzeciwiły. Także w oficjalnych komunikatach nawołujących do odrzucenia postulowanych przez ministra poprawek. – Konsekwencją wprowadzenia nowych przepisów będzie skazywanie cierpiących zwierząt na śmierć – komentowały największe polskie organizacje zajmujące się ratowaniem zwierząt i tym razem wygrały. Na jak długo? – Tego nie wiemy. Z niepokojem patrzę w przyszłość, bo jestem pewna, że prędzej czy później pomysł ministra Ardanowskiego ponownie wróci, ale na razie cieszymy się, że możemy działać i ratować zwierzęta – podsumowuje Ewa Kawałko z OTOZ Animals Sanok.
Martyna Sokołowska



One Response to "Minister Ardanowski przegrał w obrońcami zwierząt"