
PODKARPACIE. Choć wokół nowej książki dla uczniów szkół podstawowych krąży wiele znaków zapytania, to niewątpliwym plusem będzie to, że rodzice nic za nią nie zapłacą.
– Dobra wiadomość dla rodziców pierwszoklasistów. Kiedy przyprowadzicie swoje dzieci 1 września do szkoły, to nie będziecie ponosić kosztów zakupu podręczników, zeszytów ćwiczeń – powiedziała minister edukacji narodowej w trakcie wtorkowej konferencji prasowej z udziałem premiera Donalda Tuska. Jednak szczegółów podręcznika nadal nie ma.
– Mamy już przygotowaną pierwszą część podręcznika. Udało się pracować w takim tempie, by przygotować ją wcześniej – dodała Joanna Kluzik-Rostkowska.
Podręcznik składający się z 4 części do zajęć z zakresu edukacji: polonistycznej, matematycznej, przyrodniczej i społecznej dla uczniów klas I-III ma być darmowy z punktu widzenia rodziców. Do tej pory książki dla pierwszoklasisty kosztowały opiekunów 250 – 300 zł. Od tego roku te pieniądze zostaną w kieszeniach Polaków.
Dostaną go szkoły, które swoim uczniom wypożyczą książki na rok szkolny. Z jednego podręcznika będą korzystać minimum 3 roczniki. Poza tym szkoły dostaną dotacje na podręczniki do języków obcych i materiały ćwiczeniowe oraz na podręczniki dla uczniów starszych klas. Docelowo w roku szkolnym 2017/2018, czyli za 3 lata, z rządowych podręczników będą korzystać dzieci w klasach I-III, a reszta uczniów podstawówek i gimnazjów będzie dostawała książki zakupione przez szkołę z dotacji celowych ministerstwa.
Autorzy podręczników dla starszych uczniów nie będą mogli już umieszczać w nich zadań i poleceń wymagających wypełnienia, tak aby mógł on być przeznaczony do wieloletniego użytku. Ponadto wydawcy nie będą już mogli „pakietować” książek z innymi materiałami, przez co do tej pory rodzic musiał potrzebujący jednej książki był zmuszony kupić cały karton z innymi dodatkowymi materiałami.
Blanka Szlachcińska
KOMENTARZ
Grażyna Szarama, dyrektor Zespołu Szkół Społecznych nr 2 w Rzeszowie
– Uważam, że jeżeli chodzi o podręczniki, to obecnie mamy taką mnogość, że nauczyciel naprawdę ma możliwość wybrać dobre książki. To są podręczniki, które spełniają wymogi podstawy programowej, są sprawdzone w praktyce z dziećmi i zastanawiałabym się, czy słuszne jest tworzenie nowego podręcznika. Moim zdaniem, rząd zamiast tworzyć nową książkę, powinien te pieniądze przekazać jednostkom samorządu terytorialnego, żeby organy prowadzące kupiły dla szkół podręczniki wybrane przez nauczycieli. Wówczas ten ciężar kosztów związanych co roku z zakupem podręczników dla dzieci zszedłby z rodziców, a dzieci pracowałyby na nowych, ale sprawdzonych książkach. Poza tym nie wiem, który z rodziców chciałby, żeby jego dziecko zaczynało edukację na używanych podręcznikach. Dzieci chcą mieć czyste kartki, żywe kolory na stronach i z taką nową książką nauka wygląda inaczej. Uważam, że takie tworzenie rządowego podręcznika w pośpiechu to nie jest dobre rozwiązanie, zwłaszcza, że mamy na rynku duży wybór dobrych książek. Ministerstwo mogłoby wpłynąć na obniżenie kosztów przez wydawców poprzez narzucenie maksymalnej kwoty i dać środki na ich zakup. Powinniśmy wykorzystywać to, co już mamy, zamiast co chwilę tworzyć coś nowego.



4 Responses to "Minister pokazała darmowy podręcznik dla pierwszaków"