
KOLBUSZOWA. – Nikt nie zaprosił nas na to spotkanie – mówi burmistrz Jan Zuba
Czy lokalne władze zignorowały wizytę ministra rolnictwa Marka Sawickiego w Cmolasie? – Trudno wziąć udział w spotkaniu, jeśli nie ma się na nie zaproszenia, ani nawet oficjalnej wiedzy – mówi Jan Zuba, burmistrz Kolbuszowej. – To było spotkanie PSL, które organizował członek tej partii. Z przyjemnością spotkalibyśmy się z panem ministrem, gdyby tylko dano nam na to szansę – zapewnia burmistrz Zuba.
Marek Sawicki, minister rolnictwa od pięciu lat, wraz z Janem Burym odwiedził Cmolas niewiele ponad miesiąc temu. W spotkaniu wzięli udział nieliczni samorządowcy z terenu powiatu kolbuszowskiego: wójt gminy Cmolas plus lokalni politycy PSL.
Nie było natomiast nikogo innego, w tym, kojarzonych z PiS-em, władz Kolbuszowej. Tymczasem na spotkaniu z Sawickim można było usłyszeć wiele istotnych informacji, m.in. związanych z rolnictwem ekologicznym, emeryturach, korzystania z funduszy unijnych itp.
– Trudno było skorzystać z zaproszenia, kiedy nie mieliśmy na nie zaproszenia, ani nawet oficjalnej wiedzy, że taka wizyta ma się odbyć – tłumaczy Jan Zuba, burmistrz Kolbuszowej. – To było spotkanie PSL, przy okazji wizyty u pana Stefana Wrzaska, członka tej partii. Z przyjemnością spotkalibyśmy się z panem ministrem, gdyby nam dano szansę. A więc z góry zakładanie nam złej woli jest niesprawiedliwe i krzywdzące – dodaje Zuba.
Paweł Galek


