
PODKARPACIE. Chorzy zostali pozbawieni przez urzędników leków ratujących życie.
Śledztwo reporterów radia TOK FM dowiodło, że to Ministerstwo Zdrowia pozwoliło hurtownikom na wywóz z Polski leków wartych miliony złotych.
Polskie hurtownie powinny przestrzegać marży (5 proc.), także wywożąc leki za granicę – wynika z podsumowania opinii biura analiz sejmowych, do których dotarli dziennikarze. Co to znaczy? A no to, że czwarty rok urzędnicy Ministerstwa Zdrowia nie kiwnęli nawet palcem, by ukrócić proceder, na który sami wydali pozwolenie i dopuścili do tego, by tysiące chorych ludzi krążyły od apteki do apteki w poszukiwaniu leków, które powinny tam być, a nie były. Dlaczego? Bo na sprzedaży opakowania popularnej insuliny w aptece w kraju hurtownik mógł zarobić kilka złotych. Wywożąc ten sam lek kilka kilometrów za granicę i sprzedając tam – nawet kilkaset.
– Od kilku lat (od wejścia w życie nowelizacji ustawy refundacyjnej, czyli 1 stycznia 2012 roku) jako samorząd aptekarski o tym mówimy. Proste rozwiązanie problemu widzą dziennikarze, aż trudno uwierzyć, że nie dostrzegli tego w Ministerstwie Zdrowia. A sprawa jest do załatwienia niemal od ręki. Wystarczyło zrównać wysokość marży dla tych, co sprzedają w kraju i za granicą – mówi Lucyna Samborska, prezes Podkarpackiej Okręgowej Izby Aptekarskiej w Rzeszowie.
Pacjent żebrze o leki
Pani prezes dodaje, że doszło już do tego, że hurtownicy czy producenci leków wymagają wysyłania do nich ksera recepty. – Tłumaczą, że to pozwoli mi na zakup interwencyjny! I my codziennie, czasem po dwa razy, obdzwaniamy kilka hurtowni i prosimy o leki, jak żebrzący Rumuni o pieniądze, bo pacjent ma prawo do leku i my prowadzimy apteki, żeby mu to zapewnić. Niestety, stoimy pod ścianą. Dziś mam jedno opakowanie humalogu (insulina) i żadnej pewności, kiedy dostanę kolejną dostawę z jednym czy dwoma opakowaniami. Rozmawiam z przedstawicielką leku przeciwalergicznego zapobiegającego skurczom oskrzeli i proszę o 20 opakowań, a ona proponuje kilka, bo ktoś zamówił 2 tys. Przecież wiadomo kto. Żadna apteka w kraju nie potrzebuje takie ilości – mówi Samborska.
Czego brakuje
Jakich leków najczęściej brakuje? Kłopot mają pacjenci po zawałach, udarach lub zabiegach chirurgicznych, którzy muszą zażywać leki przeciwzakrzepowe, np. clexane lub fraxiparine. Problemy z wykupieniem recepty mają też chorzy na padaczkę, brak jest leków wziewnych przeciwastmatycznych kardiologicznych i onkologicznych.
– Jako farmaceuta staję przed strasznym dylematem, bo co mam powiedzieć matce, która szuka dla dziecka wziewnego leku ułatwiającego mu oddychanie np. berodualu, a ja wiem, że nie będę mogła go sprowadzić w ciągu najbliższych dni, bo go po prostu nie ma w żadnej z 5 hurtowni, w których się zaopatruję – mówi z żalem Lucyna Samborska.
Anna Moraniec



10 Responses to "Ministerstwo zezwoliło na wywóz leków wartych miliony złotych!"