Ministra Czarka kolejny „genialny” pomysł na polską edukację

Minister edukacji, Przemysław Czarnek, to nie jedyny szef resortu w rządzie Mateusza Morawieckiego, który zdumiewa swoimi pomysłami, ale na pewno jeden z budzących największe zdumienie. Budzi on je samym faktem, że ktoś taki mógł w ogóle zostać ministrem, a że od edukacji – to w szczególności. Przemysław Czarnek plecie bowiem takie bzdury, że gdyby nie to, iż mówi on całkiem poważnie – byłoby to naprawdę śmieszne. Ogólnie o panu Czarnku wiadomo, że martwi się nadwagą polskich uczennic i chciałby, by owe uczennice nabywały cnót niewieścich i cnoty te pielęgnowały. W cnotach niewieścich z grubsza chodzi o to, żeby baba wiedziała, gdzie jest jej miejsce. A miejsce jej jest w kuchni i na porodówce. Poza gotowaniem i rodzeniem dzieci, kobieta ma słuchać się męża, sprzątać, prać, prasować i wykonywać temu podobne prace, do których jest przeznaczona. Do tego ma być skromna i powściągliwa. Kobieta, która wspomniane cnoty sobą reprezentuje to – w marzeniach pana Czarnka – przyszła statystyczna dorosła Polka wyedukowana w szkole, którą pan Czarnek „dowodzi”.
Rządzącym najpewniej taka wizja bardzo się podoba, ale pan Czarnek ma ambicje, by bardziej się jeszcze przypodobać rządzącym, a już szczególnie Jarosławowi Kaczyńskiemu. Dlatego też wpadł na nowy pomysł
– znów – absolutnie „genialny”. Otóż polscy uczniowie będą się uczyć „historii i teraźniejszości”. Tak, wiemy, że ta nazwa przedmiotu brzmi przygłupio, ale komu to przeszkadza? Panu Czarnkowi na pewno nie. A czegóż to uczniowie będą się uczyć w ramach tak wdzięcznie nazwanego przedmiotu? Ano – jak się dowiedziało Radio ZET – uczyć się będą… patriotyzmu! Tak dokładnie – jak donosi ZET-ka – w szumnych zapowiedziach nowego przedmiotu padały takie hasła, jak: ruchy i zrywy niepodległościowe, walka Polskiego Państwa Podziemnego po II wojnie światowej, Solidarność, Komitet Obrony Robotników, strajki na Wybrzeżu, Lubelski Lipiec, 80, wydarzenia 1989 r. i przełomu XX i XXI w., a konkretniej np. funkcjonowanie naszego kraju w ramach UE, w tym ewolucja Unii z tworu praworządnego na twór niepraworządny (ten ostatni temat zapowiedział w maju na antenie Radia Wrocław minister edukacji Przemysław Czarnek). Do tego traktat lizboński i oczywiście żołnierze wyklęci.
Oczywiście należy się spodziewać, że nasza historia najnowsza zostanie uczniom przedstawiona tak, by „właściwie” nauczyli się tego, co było całkiem niedawno i jest teraz. Niewykluczone, że wg tej nowej „czarnkowej” historii, twórcą Solidarności nie będzie wcale Lech Wałęsa, tylko Lech Kaczyński dzielnie wspomagany przez brata Jarosława i oczywiście Mateusza Morawieckiego. Że do tak bezczelnego kłamstwa PiS się nie posunie? Ano – pożyjemy, zobaczymy, ale doświadczenie uczy, że ludzie z tego ugrupowania zdolni są do wszystkiego i do każdego kłamstwa. A nowy przedmiot „made in Czarnek” ma na celu tylko jedno: karmić polskich uczniów kłamstwami jak najwcześniej! Oczywiście wiceminister edukacji i nauki przedstawia to inaczej: – Szkoła poza funkcją edukacyjną, opiekuńczą i wychowawczą, powinna także wychowywać patriotycznie. To wychowanie patriotyczne powinno w dużej mierze odbywać się m.in. na lekcjach historii – głosi wiceminister edukacji Dariusz Piontkowski. Nikt myślący w to nie uwierzy, ale elektorat PiS to akurat ludzie nieszczególnie do myślenia przywiązani. Zatem polskich uczniów już od przyszłego roku szkolnego czeka nauczanie kłamstw. Całkiem to przypomina nauczanie w czasach PRL-u o tym, jak ZSRR nas kocha, a my wdzięczni Krajowi Rad jesteśmy. Jedyna nadzieja w tym, że po najbliższych wyborach rządy PiS, w tym pana Czarnka w polskiej szkole przejdą do historii. Niechlubnej – dodajmy.

Redaktor Monika Kamińska

21 Responses to "Ministra Czarka kolejny „genialny” pomysł na polską edukację"

Leave a Reply

Your email address will not be published.