Mistrz Polski w opałach

Fot. Archiwum
Fot. Archiwum

PLUSLIGA. Asseco Resovia wygrywa w Olsztynie po tie-breaku.

– Widać, że Resovia nie pozbierała się po przegranych meczach z Jastrzębiem. Wydaje mi się, że teraz długo żaden zespół nie będzie ich miał tak na widelcu, jak my. Szkoda, że nie udało się tego wykorzystać – mówił po sobotnim meczu środkowy AZS, Piotr Hain (najlepszy blokujący ligi), którego zespół przegrał z Asseco Resovią 2-3.

Mistrzowie Polski w Olztynie grali nerwowo i nierówno, a zdecydowanie dopiero przeważając w tie-breaku.

– AZS grał bardzo ambitnie i niewiele brakowało, a wygrałby ten mecz. Zachowaliśmy więcej zimnej krwi i dzięki temu mamy ważne dwa punkty – mówi szkoleniowiec Asseco Resovii, Andrzej Kowal. Do piątego seta jednak mogło nie dojść, gdyby gospodarze, prowadząc w IV secie 19:17 zachowali więcej zimnej krwi.

– Nie wyszła nam końcówka spotkania, ale mamy po tym meczu jeden punkt, co jest dobrym wynikiem – mówi rozgrywający AZS-u, Maciej Dobrowolski, a trener Krzysztof Stelmach dodaje. – To był mecz walki, była w nas chęć wygranej, ale się nie udało. Kluczowa była końcówka czwartego seta. Graliśmy jak równy z równym przez trzy i pół seta i nagle zaczęliśmy tracić nasze atuty. Zaważyło to na naszej postawie w piątej partii, którą wyraźnie przegraliśmy.

Odzyskać pewność siebie
– Było ciężko i dobrze, że wygraliśmy ten mecz – mówi Olieg Achrem, kapitan mistrzów Polski. – Nie udało nam się awansować do FinalFour Ligi Mistrzów, dlatego musimy teraz skupić się i wygrywać w Pluslidze. Olsztyn grał dobrze, ale potrafiliśmy rozstrzygnąć końcówkę meczu na naszą korzyść. Potrzebujemy kilku dobrych spotkań, żeby znowu się podbudować i odzyskać pewność siebie – stwierdza przyjmujący Asseco Resovii, który w tie-breaku nie pozostawiła już złudzeń kto jest lepszy.

Powrót Konarskiego
Trener Asseco Resovii, Andrzej Kowal „mieszał” składem, jak tylko mógł, ale jak sam powiedział – musi upłynąć jeszcze kilka dni, zanim jego podopieczni zapomną o porażce w Champions League. W zespole gospodarzy reprezentacyjną formą błysnął argentyński przyjmujący – Pablo Bengolea, który często kończył praktycznie stracone piłki, nieco gorszy dzień miał natomiast zbierający wcześniej znakomite noty rozgrywający – Maciej Dobrowolski. Rzeszowianie – w odróżnieniu od pojedynku z Jastrzębskim-Węglem, dysponowali już dwoma atakującymi. W pierwszym składzie niespodziewanie wyszedł kontuzjowany dotąd Dawid Konarski, którego znakomicie uzupełniał Jochen Schoeps. W zespole gospodarzy na tej pozycji był jedynie Bartosz Krzysiek i młodziutki zawodnik z Młodej Ligi – Patryk Napiórkowski. Z powodu drobnego urazu kolana, pauzować musiał Grzegorz Szymański. W szeregach gości nie było natomiast Krzysztofa Ignaczaka, który w tym tygodniu ma powrócić do treningów.

INDYKPOL AZS Olsztyn – ASSECO RESOVIA 2-3 (25:21, 24:26, 25:22, 20:25, 8:15)

AZS: Dobrowolski 5, Buszek 14, Oivanen 12, Krzysiek 19, Bengolea 16, Hain 7 oraz Żurek (libero), Łukasik, Sobala, Pająk 1, Łuka

RESOVIA: Tichacek 1, Lotman 13, Kosok 5, Konarski 14, Achrem 19, Nowakowski 11 oraz Penczew (libero), Schops 5, Drzyzga 1, Perłowski 2, Veres 1, Masłowski (libero)

Sędziowali: M. Lagierski i M. Kuchna (obaj z Katowic). MVP meczu: Olieg Achrem. Widzów: 2400.

rm

Leave a Reply

Your email address will not be published.