Mistrzowska passa trwa

Rzeszowianie zrobili co do nich należało - wygrali pod Jasną Górą nie tracąc seta. Fot. Archiwum
Rzeszowianie zrobili co do nich należało – wygrali pod Jasną Górą nie tracąc seta. Fot. Archiwum

PLUSLIGA. Asseco Resovia rządziła i dzieliła pod Jasną Górą.

Mistrzowie Polski kontynuują zwycięska passę. Sobotnia wygrana w Częstochowie była dla Asseco Resovii szóstą z rzędu, a piątą z kolei, w której zespół z Rzeszowa nie stracił seta.

Rzeszowianie pod Jasną Górę przybyli już w czwartek, prosto z Czeskich Budziejowic, gdzie dzień wcześniej rozegrali mecz Ligi Mistrzów. Właśnie dlatego trener Andrzej Kowal postanowił dać nieco wytchnienia swoim siatkarzom, którzy dotąd regularnie wychodzili w pierwszej szóstce. Po raz pierwszy w tym sezonie na boisko nie wyszedł Peter Veres. Węgierskiego przyjmującego zastąpił za to Paul Lotman, który choć nie otrzymał statuetki MVP, to został bohaterem spotkania.

Zaczął słabo, świetnie skończył
Amerykanin wreszcie pokazał pełnię swoich możliwości (miał 67-procentową skuteczność ataku). – Kiedy do zespołu dołączyli Peter Veres i Fabian Drzyzga chcieliśmy przede wszystkim tych dwóch zawodników wprowadzić i wypracować pewne schematy – mówi Andrzej Kowal i dodaje. – Potem Paul wyjechał do Japonii i tak na dobrą sprawę dopiero teraz można powiedzieć, że jest gotowy do gry. W Japonii przecież za wiele nie trenował i widać to było na treningach. Pomimo tego, że mecz w Częstochowie zaczął słabo, to skończył naprawdę bardzo dobrze, bo jego skuteczność była wysoka. To był jego drugi mecz w wyjściowej szóstce, bo pierwszy był w Radomiu. Mamy jednak szeroką kadrę i to jest normalne, że spośród tych 13 zawodników zawsze będzie grupa, która będzie grała trochę więcej. Treningi są takim wyznacznikiem aktualnej formy i ja się na nich opieram. Ci, którzy będą prezentowali najrówniejszy poziom na treningu, będą grali – mówi trener mistrzów Polski.

Inauguracyjne emocje
W Częstochowie najwięcej emocji było w inauguracyjnej partii, która trwała 41 minut. Resoviacy przeważali w niej od samego początku prowadząc 16:12 czy 20:18, ale rywale nie dawali za wygraną doprowadzając do remisu 20:20. Od tego momentu trwała zacięta walka punkt za punkt. Najpierw to mistrzowie Polski mieli piłki setowe, ale ich nie wykorzystali, później to rywala stanęli przed szansą rozstrzygnięcia seta na swoją korzyść.

– Trochę więcej chłodnej głowy i być może udałoby się wygrać. Żałujemy tego pierwszego seta, potem Resovia chyba się rozgrzała i było dużo trudniej. Ale pokazaliśmy, że potrafimy walczyć. Nawet bez chłopaków, których z nami nie było – mówił kapitan AZS-u Dawid Murek. Wśród wielkich nieobecnych sobotniego meczu znalazł się: Michał Bąkiewicz, który ma problemy z łydką i przechodzący rehabilitację Jakub Vesely.

Problemy z determinacją
Po I secie w zasadzie większe emocje w sobotnim meczu się skończyły. Po porażce z częstochowian wyraźnie zeszło powietrze. Resoviacy z kolei w kolejnych dwóch partiach utrzymali koncentrację i spokojnie dyktowali warunki gry.

Mimo porażki w ekipie gospodarzy nie było wielkiego smutku i rozgoryczenia. – Cieszy mnie walka w pierwszym secie, tak powinno wyglądać spotkanie siatkarskie. Po przegranej na przewagi chyba moim chłopakom siadła nieco psychika. Cieszyć może też dyspozycja zmienników, którym przyszło zastąpić kontuzjowanych zawodników z podstawowego składu. Dużo własnych błędów zadecydowało dziś o porażce, nie mamy jeszcze wystarczającego doświadczenia do zwycięstw z takimi drużynami – mówił trener częstochowian, Marek Kardos, który kilka dni wcześniej został mianowany asystentem trenera reprezentacji Słowacji.

AZS CZĘSTOCHOWA        0
ASSECO RESOVIA         3
(35:37, 19:25, 17:25)

AZS: Kozłowski 2, Bednorz 11, Kaźmierczak 6, Kaczyński 15, Murek 3, Marcyniak 7, Bednorz 11 oraz Piechocki (libero), Kamiński 2, Hebda 3.

ASSECO: Tichacek, Lotman 16, Perłowski 5, Schoeps 18, Achrem 10, Kosok 5 oraz Ignaczak (libero), Konarski, Nowakowski 3, Penczew.

Sędziowali: K. Łygoński (Lublewo Gdańskie) i P. Skowroński (Gdańsk). Widzów: 3500. MVP meczu: Olieg Achrem.

rm

Leave a Reply

Your email address will not be published.