MKS-y nie zatrzymają się na przystankach

MKS dysponuje 54 nowymi autobusami, ale radni miejscy wprowadzili zakaz i na rzeszowskich przystankach nie mogą się te pojazdy zatrzymywać. Fot. Wit Hadło

RZESZÓW. Radni zdecydowali – przystanki w pierwszej kolejności dla rzeszowskich autobusów MPK.

Na 40 przystankach w Rzeszowie nie mogą się zatrzymywać autobusy Międzygminnej Komunikacji Samochodowej (MKS). Wprawdzie uchwała Rady Miasta w tej sprawie obowiązuje od kilku lat, ale właśnie teraz bardziej niż dotąd ten zakaz będzie egzekwowany. Ratusz przekonuje, że tak trzeba. Odkąd Zarząd Transportu Miejskiego zakupił nowe przegubowe autobusy MPK, to po zajęciu przystanków przez pojazdy MKS, nie starcza już miejsca dla rzeszowskich miejskich autobusów. 

Po wprowadzeniu zakazu zatrzymywania się na przystankach należących do Zarządu Transportu Miejskiego, podróżni znajdą się w trudnej sytuacji. Autobus MKS (linie o numerach od 202 wzwyż) pominie wszystkie rzeszowskie przystanki i stanie dopiero na dworcu PKS przy ul. Grottgera. Rygorystyczne egzekwowanie zakazu nie podoba się władzom samorządowym spod Rzeszowa. Podkreślają, że jeśli mieszkaniec gminy pracuje w Rzeszowie, np. przy al. Rejtana, Dąbrowskiego czy innej ulicy oddalonej od centrum, to choć będzie przejeżdżał tamtędy, to nie będzie mógł na niej wysiąść. Dojedzie do dworca PKP i z niego będzie musiał znaleźć środek transportu, który dowiezie go na tę ulicę. Najczęściej więc będzie to autobus MPK, którym pasażer pojedzie w to miejsce, które wcześniej już przejechał MKS-em.

– W Rzeszowie pierwszeństwo mają autobusy miejskie – mówi Maciej Chłodnicki, rzecznik prasowy prezydenta Rzeszowa. – Autobusy gminne zatrzymują się na ruchliwych przystankach, blokują one miejsca dla autobusów MPK, bo pojazdy MKS-u stoją i kierowcy sprzedają bilety. Z tego powodu brakuje miejsca dla MPK.

Zdaniem wójtów i burmistrzów gmin sąsiadujących z Rzeszowem, władze miasta tym zakazem dyskryminują mieszkańców wsi i miasteczek. Ich zdaniem, zamykanie przystanków przed przyjezdnymi jest równoznaczne ze stwierdzeniem, że mieszkaniec województwa podkarpackiego nie ma prawa przyjeżdżać do Rzeszowa. Chyba że własnym autem. Autobusem już nie, bo przystanki są za ciasne. Wiesław Kąkol, burmistrz Boguchwały, znalazł też sposób, żeby rozwiązać ten problem. Wystarczyłoby, żeby włodarze gmin dogadali się z Zarządem Transportu Miejskiego i należałoby wytypować tylko niektóre przystanki do zatrzymywania się autobusów gminnych (MKS). Wszystkie przystanki Międzygminnej Komunikacji Samochodowej nie są temu przewoźnikowi potrzebne.

Mariusz Andres

38 Responses to "MKS-y nie zatrzymają się na przystankach"

Leave a Reply

Your email address will not be published.