
PODKARPACIE, KRAJ. Dajemy się skusić ładnym opakowaniem i niską ceną żywności.
Ładne opakowanie, z którego kusi nas uśmiechnięta krowa, zielona łączka, wesoła pszczółka, czy inne motywy wskazujące na naturalność produktu to częsta „zagrywka” producentów żywności. Nie dajmy się zwieść! Bywa bowiem, iż przekonani, że kupujemy produkt naturalny, głęboko się mylimy. W mleku jest czasem mało mleka, za to sporo tłuszczu roślinnego, ser jest serem tylko z wyglądu, bo tak naprawdę to wyrób seropodobny. To wszystko jest napisane na etykietach produktów, tak nakazuje prawo, ale jakże często nie czytamy etykiet. Głównym kryterium bywa cena danego artykułu. Im niższa, tym lepiej. Tylko, że niska cena oznacza często niską jakość. Pamiętajmy o tym.
Producenci artykułów „naturalnopodobnych” zabezpieczają się w taki sposób, że nie używają dla tych produktów nazw: mleko, ser, miód. Ale opakowanie jest zaprojektowane graficznie tak, że klient jest przekonany, iż w jego koszyku właśnie wylądowało naturalne jedzenie. Tymczasem tak nie jest. Można się o tym przekonać czytając choćby skład wyrobu mlekopodobnego pod nazwą „Łąkowe”. Etykieta nie pozostawia wątpliwości: skład to mleko odtłuszczone (96,8 proc.) i …3,2 proc. tłuszczu roślinnego. Wszystko w porządku, tylko, że ów napój „udaje” mleko! Klienta kusi szklanka białego płynu na sielskiej zielonej łące, a krowi łebek też kojarzy się jednoznacznie. Dopisek obok niego „z polskiego mleka” już mniej rzuca się w oczy. A w etykietę wgłębia się naprawdę mało kto. – Nie kryję, że ważna jest dla mnie cena żywności – mówi przemyślanka w średnim wieku. – Ale nie lubię być oszukiwana, a tak tego rodzaju opakowania odbieram – podkreśla kobieta. – Albo coś jest mlekiem, serem, chlebem, albo nie! – dodaje. – Jeśli nie, to niech tego nie udaje!
Producent może zostać ukarany
Okazuje się, że wprowadzająca w błąd grafika opakowania może kosztować producenta żywności sporą karę pieniężną. – Badamy nie tylko zgodność składu produktu z tym, co napisano na etykiecie, ale także jego ogólną jakość oraz właśnie opakowanie – mówi Jerzy Wiśniewski, Podkarpacki Wojewódzki Inspektor Jakości Handlowej Artykułów Rolno-Spożywczych. – Opakowanie nie może sugerować nieprawdziwego składu, czy pochodzenia produktu – podkreśla. – Jednocześnie musimy sami w sobie wyrobić świadomość konsumencką – zauważa J. Wiśniewski. – Trzeba uważnie czytać etykiety, nie wolno kierować się tylko ceną – ostrzega inspektor. Jak się dowiedzieliśmy, napój mlekopodobny o nazwie „Łąkowe” powstaje w ten sposób, że usuwa się z prawdziwego mleka tłuszcz zwierzęcy i dodaje roślinny. Producent podkreśla, że jest to doskonały produkt, dla konsumentów nietolerujacych zwierzęcego tłuszczu. Nikt temu nie zaprzecza, ale czy to w porządku, że grafika opakowania wprowadza klientów w błąd?
Ewa Faber



4 Responses to "Mleka w „mleku” coraz mniej"