
KAŃCZUGA. Policjanci z Kańczugi ustalają przebieg tragicznego zdarzenia, w wyniku którego śmierć poniósł 16-latetni Kamil z Żuklina. Podczas rozmowy przez telefon komórkowy nastolatka poraził piorun. Chłopiec zmarł w przeworskim szpitalu.
Do tragicznego zdarzenia doszło w środę, 5 sierpnia, po południu w Kańczudze w powiecie przeworskim podczas testów samochodów na ul. Polnej. Auta były przygotowywane do rajdu. Jedną z osób uczestniczących w przygotowaniach był 16-latetni Kamil z młodzieżowej drużyny pożarniczej. Gdy chłopiec dzwonił przez telefon komórkowy do znajomego, został porażony piorunem. Mimo natychmiastowej reakcji kolegów, którzy wezwali pomoc, nie udało się uratować szesnastolatka.
Dzień po tragedii rozmawialiśmy z prezesem Ochotniczej Straży Pożarnej w Kańczudze, Ryszardem Wrońskim. Mężczyzna nie chciał nic powiedzieć o młodym strażaku.- Jestem wstrząśniętym tym zdarzeniem. Proszę mnie o nic nie pytać – powiedział, po czym przerwał połączenie.
Rozmawialiśmy z jednym z kolegów Kamila, który prosił o anonimowość. – Nikt nie może się pogodzić ze śmiercią Kamila. Razem chodziliśmy do gimnazjum w Kańczudze. Jak my wszyscy, chciał żyć. Po wakacjach miał wrócić do szkoły, miał żyć. Miał być z nami – powiedział łamiącym się głosem kolega tragicznie zmarłego Kamila.


