
GOSPODARKA. Dobry i lojalny pracownik wymaga godnej płacy.
Tyle obecnie wynosi minimalne wynagrodzenie w Polsce i bynajmniej nie jest ono satysfakcjonujące dla większości młodych osób. – Ta kwota pozwala jedynie na jako takie przeżycie od pierwszego do pierwszego. Jak niby mam z niej zaoszczędzić na mieszkanie czy samochód? Nie wspominając już o pozwoleniu sobie chociażby na drobne przyjemności – bulwersuje się 28-letni Jarek z Rzeszowa.
„Mój pracodawca udaje, że mi płaci, a ja udaję, że dla niego pracuję” – ten dowcip niestety wiernie oddaje rzeczywistość wielu miejsc pracy w naszym kraju. Nic w tym dziwnego, bo skoro pracownik widzi, że jego szef ma coraz większe zyski, a tymczasem jego pensja stoi w miejscu, przy czym rośnie lista oczekiwań wobec niego, rodzi się frustracja i zniechęcenie.
– To jest haniebne, że pracodawcy decydują się na minimalne wynagradzanie podwładnych, a sami wykazują milionowe dochody. Owszem, wartość pracownika na początku jego zatrudnienia i po kilku miesiącach stażu jest zupełnie inna, dlatego rozumiem, że chcą zacząć od mniejszej stawki. Smutne jest jednak to, że wielu z nich poprzestaje na tej samej kwocie, ignorując tym samym rozwój swoich pracowników – komentuje dr Krzysztof Kaszuba, prezes rzeszowskiego oddziału Polskiego Towarzystwa Ekonomicznego.
Bezrobotni przebierają w ofertach
W województwie podkarpackim pod koniec czerwca br. było zarejestrowanych 108 tys. bezrobotnych, a stopa bezrobocia (stosunek osób niepracujących do aktywnych zawodowo) wynosiła 11,7 proc. Część osób przychodzi jednak do PUP-u wyłącznie po ubezpieczenie i ewentualnie możliwość skorzystania ze szkoleń, bo przedstawiane tam oferty pracy nie są dla nich atrakcyjne. – Ludzie nie chcą się godzić na pracę za najniższą krajową, bo nie są w stanie się utrzymać z tych pieniędzy. Jeśli jeszcze mieszkają z rodzicami, to jakoś sobie poradzą dzięki niższym kosztom życia, ale przez to nie stać ich na usamodzielnienie się – mówi Urszula Bociek z Powiatowego Urzędu Pracy w Rzeszowie.
Dodaje, że pracodawcom nie podoba się to, że kandydaci pytają o wynagrodzenie zanim jeszcze poznają przyszłe obowiązki. Niektórzy twierdzą, że młodzi stają się coraz bardziej roszczeniowi, ale w końcu jakoś muszą zawalczyć o zapewnienie sobie godnego bytu.
– Ostatnio był u mnie murarz, który zdecydował się na wypowiedzenie umowy, ponieważ nie satysfakcjonowało go wynagrodzenie. Zarabiał ok. 1900 zł netto i doszedł do wniosku, że ta pensja nie jest adekwatna do wykonywanych zadań. Obecnie ludzie mają coraz większą świadomość wartości swojej pracy i nie godzą się na byle jakie traktowanie – uważa Urszula Bociek.
Kosztowny pracownik
Młodzi, którzy przychodzą do PUP-u deklarują, że chcieliby średnio zarabiać 2,2 tys. zł netto. Przyjmując pracę za niższe wynagrodzenie, traktują ją jako okres przejściowy do momentu znalezienie czegoś lepszego. Stosunkowo niskie pensje pracodawcy tłumaczą wysokimi składkami, jakie muszą płacić za pracujące u nich osoby. Łączny koszt pracownika zatrudnionego w ramach umowy o pracę na minimalną krajową wynosi ponad 2200 zł.
Wniosek jest prosty, za minimalne wynagrodzenie pracodawca otrzymuje minimalny wkład własny pracownika. Zatem, drogi pracodawco, może warto zastanowić się nad tym, na ile sam byłbyś gotów się zaangażować w pracę za wypłacane przez siebie pensje?
Magdalena Pachorek



7 Responses to "Młodzi nie będą pracować za 1355 zł"