
CARACAS. Zamieszki w Wenezueli trwają od 3 tygodni.
W kolejnym dniu antyprezydenckich protestów w Wenezueli grupy demonstrantów starły się w niedzielę z oddziałami Gwardii Narodowej. Bogata w złoża ropy naftowej Wenezuela przeżywa poważny kryzys gospodarczy.
W niedzielę na ulicach Caracas zamaskowani demonstrujący skandowali hasła przeciwko prezydentowi, a żołnierze odpowiedzieli gazem łzawiącym.
W tym samym czasie Maduro zorganizował wiec poparcia. Powiedział swoim zwolennikom, że protesty sponsorowane są przez Waszyngton i mają doprowadzić do puczu. W ostrych słowach porównał demonstrujących do bohatera wenezuelskiego horroru, Chucky’ego. – Na ulicach są uzbrojone niebezpieczne grupy, wszystkie prawicowe. Są chuckistowską twarzą faszyzmu. Są jak „Chucky”: w maskach, palą, ścinają drzewa, strzelają, zabijają kierowców, zabijają żołnierzy – powiedział.
Z odsieczą Maduro przyleciał w niedzielę do Caracas amerykański aktor Sean Penn. Uczcił 1. rocznicę śmierci Hugo Chaveza, która przypadała 6 marca. Najpierw oddał hołd przywódcy w grobowcu, w którym złożone są jego szczątki, a potem spotkał się z prezydentem.
Od 12 lutego w Caracas i wielu innych miastach kraju odbywają się masowe demonstracje, głównie z udziałem młodzieży gimnazjalnej i uniwersyteckiej, przeciwko polityce rządu partii socjalistycznej w sferze socjalnej i upaństwowieniu znacznej części przedsiębiorstw. Według protestujących, jest ona odpowiedzialna m.in. za wywołanie kryzysu gospodarczego i 50-procentowej inflacji oraz ograniczenie wolności słowa poprzez przejęcie kontroli nad znaczną częścią wenezuelskich mediów.
TVN 24/ps


