Młodzież „odlatuje” dzięki lekom

Leki nie są antidotum na problemy młodości. A niestety, przez bardzo łatwy dostęp do środków medycznych, tak są przez nie postrzegane. Rolą rodziców jest, by nauczyć swoje dzieci radzić sobie w pokonywaniu trudności życiowych i problemów okresu dorastania. Fot. Bogdan Myśliwiec
Leki nie są antidotum na problemy młodości. A niestety, przez bardzo łatwy dostęp do środków medycznych, tak są przez nie postrzegane. Rolą rodziców jest, by nauczyć swoje dzieci radzić sobie w pokonywaniu trudności życiowych i problemów okresu dorastania. Fot. Bogdan Myśliwiec

Nastolatki coraz częściej sięgają po leki bez recepty, nadużywają środków przeciwbólowych, uspokajających, odchudzających, a tabletki i syropy na przeziębienie przedawkowują celowo, aby się odurzyć.

Stres w szkole, kłopoty z rodzicami, chęć popisania się przed kolegami, marzenia o idealnej figurze. Młodzi ludzie znajdują dziesiątki powodów, aby zażyć leki, które nie są im niezbędne. Niestety, jak wynika z badań przeprowadzonych wśród młodzieży, sięgania po środki farmaceutyczne nauczyli ich rodzice.

Stosowanie leków dostępnych bez recepty jest powszechne i akceptowane jako metoda samodzielnego leczenia. Po farmaceutyki, które można kupić bez zalecenia lekarza, sięga jednak coraz częściej także młodzież.

Problem nie jest nowy, bo jeśli sięgnąć do wyników badań przeprowadzonych już kilka lat temu wśród 15-latków, okazuje się, że już wtedy połowa badanych przyjmowała leki przeciwbólowe. Były to najczęściej środki, które bez trudu można kupić nie tylko w aptece, ale również w kiosku lub sklepie spożywczym. Dziś dostęp do leków jest jeszcze łatwiejszy, a problemów młodzieży nie ubyło.

Na życiowe problemy
Na co najczęściej młodzież bierze leki? Z danych opublikowanych na portalu www.narkomania.org wynika, że z powodu bólu głowy po leki sięga 54 proc. badanych nastolatków, zaś z powodu bólu brzucha około 40 proc. respondentów. Lekami stosowanymi w przypadku bólu głowy są najczęściej środki zawierające paracetamol oraz farmaceutyki, w których substancją czynną jest ibuprofen. Z różnego rodzaju farmaceutyków „dodających” energii korzysta 11 proc. uczniów. Najczęściej są to witaminy oraz rozmaite zestawy witamin oraz minerałów. Po leki nasenne oraz antydepresanty sięga 6 proc. młodych ludzi. Po środki uspokajające – 10 proc. nastolatków.

Co na to nauczyciele? Z rozmów, które przeprowadziliśmy z pedagogami pracującymi w podkarpackich szkołach wynika, że młodzi ludzie sięgać muszą po leki głównie po lekcjach lub w weekendy, bo do szkoły nie przychodzą odurzeni, a przynajmniej zdarza się to bardzo rzadko. – Pamiętam przypadek ucznia, który przyszedł na maturę mocno pobudzony, od razu było widać, że wziął jakieś środki. Został wyproszony z sali – mówi nauczycielka ze szkoły ponadgimnazjalnej. – Na co dzień młodzież aż tak nie ryzykuje, żeby nie narobić sobie problemów.

Od dziecka na przeciwbólowych
Skąd młodzież ma taką łatwość sięgania po leki? Jak przyznają młodzi ludzie, środki przeciwbólowe brali od dziecka, a podawali im je rodzice! Jak to możliwe, że 16-latek przyznał, iż lek przeciwbólowy podawano mu od 8. roku życia, bo jak mówili rodzice, „jest bezpieczny i mogłem go czasami brać”. 18-latek skarżący się na bóle głowy przyznał, że bierze leki przeciwbólowe od 4 lat. Zaczął, gdy czuł się zmęczony po szkole, miał gorsze samopoczucie i problemy z ciśnieniem przez papierosy! Stosowanie leków z powodu bólu brzucha przez dziewczęta najczęściej związane jest z menstruacją. Dziewczyny sięgają nieraz po bardzo mocne leki.

– Jeszcze na samym początku to była no-spa, apap. Ale to nic nie pomaga, więc się przerzuciłam na początku pierwszej klasy gimnazjum na silniejsze leki – ketonal albo tramal. Mój tata jest chory i bierze silne leki przeciwbólowe. One po prostu leżą w szafce. Raz mi się zdarzyło wziąć ten lek na czczo. Potem, jak siedziałam na lekcji, to miałam takie dziwne zajawki – przyznaje 15-latka.

Na odlot i na figurę
Młodzi ludzie sięgają po leki jednak nie tylko wtedy, gdy źle się czują. Z szeregiem środków leczniczych eksperymentują po to, by schudnąć lub po prostu wprowadzić się w stan odurzenia.

Leki przeznaczone do łagodzenia kaszlu i bólu gardła są stosowane w celu odchudzania się. – Wiem, że lek był na gardło, ale ja go brałam na odchudzanie. On po prostu hamował apetyt i dodawał energii – mówi 15 latka. – Nie mam ochoty na jedzenie, więc biorę lek wykrztuśny w większych ilościach – 5 do 6 tabletek. Po nim nie myśli się o jedzeniu, ale jest właśnie uczucie euforii i pobudzenie. Koleżanki już to praktykują, to jest dosyć znana i szeroka stosowana metoda, z tym, że niektóre już przestały, bo pojawiły się bóle serca, aczkolwiek propaganda szczupłych kobiet jest silniejsza – przyznaje szczerze 17-latka.

Młodzież sięga także po leki przeciwbólowe, aby wypróbować ich odurzające działanie.

– Wzięłam tak, żeby tylko zobaczyć. Nafaszerowałam się proszkami przeciwbólowymi i jeszcze je pomieszałam. Nigdy więcej w życiu. Serce, to myślałam, że mi wyskoczy po prostu – wspomina 17-latka. – Ogólnie to jest głupie, ale taka jest moda. Chciało się spróbować, skoro inni tak robią – dodaje 16-latka W celu odurzania młodzież sięga także po leki i alkohol. – Dowiedziałam się, że 10–15 tabletek zmieszanych z alkoholem powoduje zmiany świadomości i stwierdziłam, że spróbuję. Tak, to są takie stany jakby upojenia alkoholowego – mówi 15-latka. – Zmieszałam wtedy leki z alkoholem. Z powodu problemów. Czułam się bezsilna, nie miałam siły z nikim rozmawiać.

Farmaceuci odmawiają
To, co może szokować w całym tym problemie, to fakt, że młodzież najczęściej podbiera leki z domowej apteczki. W wielu domach dosłownie zalegają stosy leków, na których młodzież eksperymentuje. Nastolatki naciągają także rodziców na leki pod pretekstem złego samopoczucia lub kupują je sobie sami w aptekach i supermarketach. O ile jednak w tych pierwszych, farmaceuci zwracają uwagę na zbyt duże zakupy leków, o tyle w marketach młodzi klienci kupią sobie każdą ilość medykamentów.

– Zdarza się, że przychodzą młodzi ludzie, nie wyglądają na przeziębionych, a proszą o kilka opakowań tabletek na gardło lub syropów. Osobiście odmawiam takich zakupów, bo zdaję sobie sprawę, w jakim celu mają być użyte – powiedziała nam kierowniczka jednej z aptek w centrum Tarnobrzega. – Pamiętam sytuację, gdy nastolatek chciał kupić kilka opakowań acodinu, a gdy sprzedałam mu tylko jedno, po kilkunastu minutach wrócił i jakby nigdy nic poprosił o następne. Nie wiem, czy myślał, że go nie pamiętam, czy on mnie nie zapamiętał.

Małgorzata Rokoszewska

6 Responses to "Młodzież „odlatuje” dzięki lekom"

Leave a Reply

Your email address will not be published.