Młodzież wciąż „odpływa” po dopalaczach

Dopalacze najczęściej testują nastolatki. Ich leczenie prowadzone jest na oddziale toksykologii. Fot. Anna Moraniec
Dopalacze najczęściej testują nastolatki. Ich leczenie prowadzone jest na oddziale toksykologii. Fot. Anna Moraniec

RZESZÓW. Walka z dopalaczami nadal trwa i jej końca nie widać.

Do dyrektorów gimnazjów i szkół ponadgimnazjalnych trafiły już nagrania z miejskiego monitoringu, na którym widać, kto wchodzi do dwóch rzeszowskich sklepów z dopalaczami. Nauczyciele, którzy rozpoznają na nim swoich uczniów – mają rozpocząć działania prewencyjne. W ten sposób władze Rzeszowa chcą ograniczyć sprzedaż dopalaczy wśród młodych ludzi.

– Prawie codziennie trafiają do szpitala dziwnie zachowujący się młodzi ludzie. Co brali? Przeważnie mówią, że nic, a my jesteśmy wciąż krok do tyłu, bo składniki dopalaczy zmieniają się co chwila i nie wiemy jaki składnik zadziałał w tym przypadku – mówi Marzena Pelc-Dymon, specjalista psychiatrii dziecięcej z Rzeszowa. – Dzieciaki odurzają się zresztą nie tylko dopalaczami. Na przykład ostatnio wyszło na jaw, że jedna z aptek w regionie sprzedała ogromne ilości pseudoefedryny. Ogromne.

Leczenie na ślepo
W związku z tym, że tak naprawdę nie wiadomo, jakie substancje znajdują się w dopalaczach, a i substancji, które mają swoje odtrutki, jest tylko kilka, odtruwanie odurzonych właściwie ogranicza się do leczenia objawowego, stabilizacji akcji serca, jeśli doszło do tachykardii, pomocy w oddychaniu i liczeniu, że wątroba poradzi sobie z toksynami i wytrzyma. Niektóre z nich mogą być silnie uzależniające i niebezpieczne dla zdrowia i życia. Ich zażywanie może powodować zaburzenia równowagi, zawroty głowy, senność, omamy, ból głowy i brzucha. Zmieszane z alkoholem mogą doprowadzić do śmierci.

Ważniejsza ochrona wizerunku niż życie
Inicjatywa zastosowana przez miasto została negatywnie oceniona przez Michała Kidawę z Krajowego Biura ds. Przeciwdziałania Narkomanii, który uważa, że uczniowie mają prawo do ochrony wizerunku i prywatności. Poza tym szkoła powinna działać profilaktycznie a nie – jak się wyraził – ścigać uczniów. Według niego, istnieje również ryzyko, że niektórym przypisze się miano osoby uzależnionej i trudno będzie się jej tego pozbyć.

Zmasowane akcje sanepidu i policji nie pomogły, dopalacze jak były tak są na rynku. Dbając więc o wizerunek, najwyższa pora, by zadbać też o życie naszych dzieci.

Anna Moraniec

4 Responses to "Młodzież wciąż „odpływa” po dopalaczach"

Leave a Reply

Your email address will not be published.