Młotem roztrzaskał głowę koledze

Krzysztof M. z Harty został oskarżony o zabójstwo Wojciecha Z. Fot. Wit Hadło
Krzysztof M. z Harty został oskarżony o zabójstwo Wojciecha Z. Fot. Wit Hadło

RZESZÓW, HARTA. Ruszył proces w sprawie zabójstwa w Harcie.

– Wszedłem do domu i zobaczyłem, że w kuchni w kałuży krwi leży Wojtek. Spanikowałem i uciekłem – zeznaje przed Sądem Okręgowym w Rzeszowie Roman Sz. (48 l.) z Harty, znajomy zarówno ofiary, jak i sprawcy. Wojciech Z. (+31 l.) we wrześniu ubiegłego roku miał zginąć z rąk swojego kolegi Krzysztofa M. (50 l.). Mężczyzna miał rozwalić mu głowę młotem.

Dlaczego zabił? To próbują ustalić sędziowie Sądu Okręgowego pod przewodnictwem sędzi Marty Krajewskiej-Drozd.

Do zdarzenia miało dojść w domu Andrzeja K. (61 l.), u którego pomieszkiwał Krzysztof. M. Mężczyzna do Harty przyjechał prawie dwa lata temu ze Śląska. Nie miał rodziny.

Z zeznań świadków wynika, że między Krzysztofem M. i Wojciechem Z. nie było większych konfliktów, choć nie pałali do siebie szczególną sympatią. – Krzysztof miał pretensje do Wojtka o to, że kiedyś ukradł mu portfel – wyjaśnia Roman Sz., który jako pierwszy zobaczył martwego kolegę. – Tego dnia piłem z Krzyśkiem i Andrzejem u nich, potem wróciłem do domu. Później przypomniało mi się, że mają jeszcze wódkę, to poszedłem do nich z powrotem – opowiada. Wtedy mężczyzna zastał w kuchni martwego Z. – W domu nikogo więcej nie widziałem. Od razu uciekłem – dodaje.

Po kilku godzinach na miejsce przyjechała policja oraz prokuratorzy. Do policyjnego aresztu trafili pijani M. i K. Na ławie oskarżonych zasiada tylko Krzysztof M.

„Dziwnie się zachowywał”
Ofiara rzadko bywała w domu Andrzeja K., miała pojawiać się tylko wtedy, gdy przychodziła sprzedać grzyby. Z relacji mieszkańców Harty wynika, że mężczyzna był cichy, bardzo spokojny i stronił od konfliktów.

O rzekomym sprawcy, Krzysztofie M., sąsiedzi też wypowiadają się pozytywnie, choć jeden ze świadków przyznaje, że tego dnia, gdy jechał z M. Autem, słyszał jak „pod nosem” mówił: „zaje… zaje…”. – Nie wiem o kogo mu chodziło, ale dziwnie się zachowywał. Kiedyś opowiadał, że był na jakiejś misji i że śnią mu się ci, co ich zabił, i go straszą – wyjaśnia. Według sąsiadów, mężczyzna po pijaku miał się chwalić, że był najemnikiem i brał udział w tłumieniu powstań w państwach afrykańskich.

Zaburzenia osobowości
Opinię psychologiczną Krzysztofa M. przygotowali biegli sądowi z zakresu psychiatrii. – Nie stwierdziliśmy upośledzenia umysłowego, choroby psychicznej ani innego zakłócenia czynności psychicznej – mówi jeden z biegłych. – Stwierdzamy jedynie zaburzenia osobowości, które nie miały wpływu na dyspozycję poczytalności – dodaje. Zdaniem biegłych, Krzysztof. M. w chwili popełnienia czynu był świadomy swojego działania.

– Na jakiej podstawie to stwierdzono? Czy był pan kiedyś w takiej sytuacji? Nie byłem badany w tamtej chwili – unosi się oskarżony. – Jest impulsywny, nadwrażliwy i skłonny do napinania się – dodaje biegły.

Krzysztof M. przyznaje się do zarzucanych  mu czynów, ale twierdzi, że działał w obronie własnej. Mężczyźnie grozi nawet kara dożywotniego pozbawienia wolności.

Ewelina Nawrot

Leave a Reply

Your email address will not be published.