Mnóstwo niewiadomych odnośnie do rzeszowskich śmieci

Zaakceptowanie 47-milionowej oferty MPGK przez ratusz oznacza wprowadzenie sporych podwyżek cen odbioru nieczystości. Fot. Paweł Dubiel

RZESZÓW. Władze miasta wciąż są niezadowolone z 47 mln zł, których za odbiór odpadów w 2019 r. oczekuje  MPGK. Możliwe, że zostanie rozpisany trzeci przetarg.

Jeszcze ponad tydzień temu informowaliśmy, że w styczniu stawki za odbiór śmieci w Rzeszowie póki co nie wzrosną. Jak się teraz okazuje, wstrzymane rozporządzenie ministra środowiska – nakazujące gminom dzielenie odpadów na pięć frakcji – może doprowadzić do tego, że za nieczystości do końca roku będziemy płacić… tyle samo ile w 2018 r.

„W tym całym zamieszaniu można się już pogubić” – mówią rzeszowianie, którzy wciąż nie wiedzą ile będą musieli płacić w tym roku za odbiór nieczystości. Przypomnijmy, w 2017 i 2018 r. za usługę odpowiedzialne było Miejskie Przedsiębiorstwo Gospodarki Komunalnej w Rzeszowie, które za roczną współpracę otrzymywało ponad 30 mln zł. Pod koniec roku miasto ogłosiło nowy przetarg na odbiór śmieci, lecz oczekiwania MPGK-u (ok. 49 mln zł za jeden rok) zirytowały prezydenta Tadeusza Ferenca. – Taka cena oznaczałaby wyższe rachunki po stronie mieszkańców, na co my się nie zgadzamy – mówił niedawno Maciej Chłodnicki, rzecznik prezydenta Rzeszowa.

Ogłoszono więc drugi przetarg, w którym miejski podmiot zażądał niewiele mniej bo 47 mln zł. Taka suma to wciąż zbyt wiele dla ratusza. Jak się dowiedzieliśmy miejscy urzędnicy zastanawiają się nad ponownym unieważnieniem konkursu. Władze miasta zapewniają, że mimo galimatiasu, w styczniu żadnych zmian dla rzeszowian nie będzie. – Od 2 stycznia mieszkańcy Rzeszowa nadal będą płacić tyle samo za śmieci, ile płacili w 2018 r. – wyjaśnia Chłodnicki.

Co będzie dalej?

Istnieje pewna szansa, że rzeszowianie za odbiór śmieci do końca roku będą płacić tyle samo ile w 2018 r. Jak to możliwe? Wszystko za sprawą wstrzymanego rozporządzenia ministra środowiska o większej segregacji śmieci, które m.in. nakazywało gminom dzielenie odpadów nie na trzy a na pięć frakcji. Póki dokument został „zawieszony” to miasto może ograniczyć koszty. – Większa liczba pojemników na odpady to częstsze kursy śmieciarek, a w efekcie wyższe wydatki – ocenia Chłodnicki. Oznacza to, że ewentualnym trzecim przetargu – w którym MPGK wzięłoby pod uwagę tylko trzy frakcje – mogłaby pojawić się kwota znacznie niższa niż 47 mln zł.

– Liczymy, że właśnie tak może się stać, szczególnie że prezydentowi wciąż nie podoba się obecna wysokość oferty MPGK – zaznacza rzecznik miasta. Jego zdaniem, wciąż do końca nie wiadomo jak brak przyjętego rozporządzenia ministra można interpretować w kontekście Rzeszowa. – Musimy mieć wykładnie prawną, aby na cały obecny roku bez przeszkód móc powrócić do cen z 2018 r. – Obecnie obserwujemy spore zamieszanie – dodaje.

Kamil Lech

7 Responses to "Mnóstwo niewiadomych odnośnie do rzeszowskich śmieci"

Leave a Reply

Your email address will not be published.