– Mogłem się lepiej spotkać z piłką

Adrian Paluchowski był w sobotę bliski strzelenia pierwszej bramki w barwach Stali Mielec.

Rozmowa z ADRIANEM PALUCHOWSKIM, napastnikiem PGE Stali.

– Po takim zwycięstwie świąteczne jajeczko z pewnością smakowało.
– No jasne! Wygraliśmy, wciąż jesteśmy w grze o ekstraklasę. Co do świąt – przydała się chwila odpoczynku, pobyt z rodziną, ale teraz myślimy już o kolejnym meczu z Odrą Opole. Liczą się tylko 3 punkty.

– Taką Stal chce się oglądać i muszę zadać to pytanie: nie można było zagrać tak w Jastrzębiu?
– Oczywiście, że plujemy sobie w brody, bo mecz na Śląsku kompletnie nam nie wyszedł. Jastrzębie nas zdominowało, byliśmy bezradni. Ważniejsze jednak, że wyciągnęliśmy wnioski. Udowodniliśmy, że Stal potrafi grać ładnie, strzelać bramki. Nie warto wracać do tego, co było. Czasu nie cofniemy.

– Co pan powie o Chojniczance? Osobiście spodziewałem się po tym zespole czegoś więcej.
– Nie powiem, że to był łatwy mecz. Oczywiście mogliśmy go zamknąć wcześniej, tymczasem spuściliśmy z tonu i doprowadziliśmy na początku drugiej połowy do niepotrzebnej nerwówki. Daliśmy sobie strzelić bramkę, choć wiedzieliśmy, że Chojniczanka posiada wysokich zawodników i najgroźniejsza jest właśnie po dośrodkowaniach. Jednak liczy się finał. Trzymaliśmy rękę na pulsie i zasłużenie wygraliśmy.

– Zasłużenie, a nawet za nisko. Pan też wciąż szuka premierowej bramki dla Stali.
– Było trochę sytuacji, to prawda. Mogłem się lepiej spotkać z piłką (śmiech). Na razie mam asystę, gol może przyjdzie później.

– Stal długo poszukiwała środkowego napastnika. Widać, że bezboleśnie wkomponował się pan w zespół.
– Dobrze się czuję w Mielcu. Stal posiada jedną z najmocniejszych linii pomocy w lidze, przy takich partnerach napastnikowi gra się o wiele łatwiej.

– Widział pan mecz ŁKS – Sandecja?
– Tylko skrót. Jeśli pan twierdzi, że sprezentowaliśmy Chojniczance gole, to co powiedzieć o meczu w Łodzi? Tam to były prezenty dla ŁKS-u! Nie poddajemy się jednak, gonimy rywali, w piłce nie takie straty się niwelowało.

– Pogoń Siedlce i Adrian Paluchowski – to już zamknięty rozdział?
– Tak. Jak widać, nie ma ludzi niezastąpionych. Pogoń radzi sobie świetnie, punktuje, co mnie bardzo cieszy. Podobnie jak fakt, że trafiłem do Mielca. Myślę, że wszystkie strony są zadowolone.

Rozmawiał Tomasz Szeliga

Leave a Reply

Your email address will not be published.