Mój mąż został wrobiony w ten gwałt

Pani Maria oprowadza nas po domu, w którym miało dojść do wydarzeń, których konsekwencją jest wyrok więzienia dla jej męża, Bolesława. Fot. Paweł Galek

WOLA RANIŻOWSKA. Żona pana Bolesława nie ma wątpliwości…

Od ponad 9 miesięcy pan Bolesław z Woli Raniżowskiej ogląda świat zza krat aresztu śledczego Zakładu Karnego w Załężu. Do odsiedzenia zostały mu jeszcze prawie 2 lata. Jest to kara za gwałt, którego miał dokonać na 37-latce, tyle że zdaniem pani Marii, żony mężczyzny, o żadnym przymusie nie mogło być mowy, skoro to kobieta przyszła do jej samotnie mieszkającego męża, by pić z nim alkohol i spać u niego.  

Do zdarzenia doszło w nocy 1 października ub.r. w Woli Raniżowskiej. Z ustaleń Prokuratury Rejonowej w Kolbuszowej wynika, że ok. godz. 1 do domu, który samotnie zamieszkiwał 55-letni Bolesław, weszła kobieta. Nie ma dowodu osobistego, ale przedstawia się jako Izabella M., rocznik 1983. Podobno przywędrowała tu aż ze Śląska.

„Sama przyszła do niego”

Razem spożywali alkohol. Potem miało dojść do gwałtu. W taki scenariusz nie wierzy pani Maria, żona mężczyzny. – Nie mam powodów, żeby bronić Bolka, bo nie mieszkamy razem – przyznaje. – Kilka lat temu mąż popadł w depresję i zaczął pić. Mamy pięcioro małych dzieci. W związku z tym zdecydowaliśmy, że najlepiej będzie, jak zamieszka ze swymi rodzicami. Dochował ich. Nadal tam mieszka. Dom przepisał ma naszego syna.

– Wracając do tego wydarzenia, zanim ta kobieta poszła do Bolka, była w naszym domu – wspomina. – To było tuż po północy. Była pijana. Wszystko nagrał monitoring. On jest do wglądu. Coś szperała przy drzwiach. Następnie kazała synowi prowadzić ją do jednego z mieszkańców wsi, u którego często nocowała. Kiedy Rafał odmówił i zamknął przed nią drzwi, zaczęła się odgrażać: „my się z wami jeszcze policzymy”. Potem wyciągnęła telefon i gdzieś zadzwoniła. Potem udała się w stronę domu, w którym mieszka mąż.  

– Nie wiem, co się potem wydarzyło, bo tam były tylko dwie osoby. W gwałt nie chce mi się jednak wierzyć, bo przecież ona sama do niego przyszła. Zresztą często tak robiła z innymi mężczyznami – zaznacza nasza rozmówczyni. – Następnego dnia, kiedy przyszłam tam oporządzić gospodarstwo, natrafiłam na policjantów, którzy ubrani byli po cywilnemu. Przyjechali tam trzema samochodami. Przetrząsali dom, stajnię, garaże, wszystko…

„Skuli go jak stał i wywieźli”

– Poprosiłam ich o nakaz rewizji. Bezskutecznie. Na schodach siedziała ta niby pokrzywdzona. Towarzyszył jej inny mężczyzna, rzekomo jej obecny partner. Przytulali się. Zeznała później w sądzie, że mocno pokłóciła się z nim, a potem szukała schronienia. Zapytałam, co oni robią na naszej posesji. Nie uzyskałam odpowiedzi. Policjanci oświadczyli tylko, że są prowadzone czynności i ta pani będzie brała w tym udział – relacjonuje. 

– Podczas przeszukiwania domu funkcjonariusze znaleźli na pierzynie jakieś krople krwi, wycięli więc ten kawałek i rozsypali pierze po całym pokoju. I tak to zostawili. To tak postępuje policja? Z kuchni i z drugiego pokoju wzięli też jakieś koce i jaśki. Nie powiedzieli, w jakim celu. Usłyszałam tylko, że „nad Bolesławem krążą czarne chmury”. Kiedy mąż wrócił z lasu, to nawet go nie wpuścili do domu, tylko skuli kajdankami i wywieźli. Był cały ubłocony i przemoczony. W takich szmatach go wzięli i tak go trzymają – skarży się.

Mężczyzna został zatrzymany i trafił do aresztu. Trzy miesiące później śledczy skierowali akt oskarżenia przeciwko Bolesławowi. – Miał on doprowadzić przemocą, polegającą na uderzeniu w twarz i przytrzymaniu, 37-letnią kobietę do obcowania płciowego. Spowodował u niej obrażenia ciała w postaci stłuczenia głowy i krwiaków okularowych, które to obrażenia naruszają czynności narządów ciała na okres poniżej siedmiu dni – poinformowała Joanna Kwiatkowska Brandys, szefowa kolbuszowskiej prokuratury.

– To jest sprawa zakończona, już po wyroku. Ustaliliśmy, że doszło do gwałtu na kobiecie, która była gościem gospodarza – dopowiedział prokurator Tomasz Chudzik.

Syn zaprosił go na ślub

Dokładnie 27 maja br. Sąd Rejonowy w Kolbuszowej skazał 55-latka na karę dwóch lat i ośmiu miesięcy pozbawienia wolności. Orzekł również od oskarżonego na rzecz 37-latki 2 tys. zł tytułem zadośćuczynienia. Wyrok nie jest prawomocny. – Nie stać nas na adwokata. Ten, którego przydzielono nam z urzędu, nie chce z nami współpracować – mówi pan Maria. – Chcemy się odwołać od tego wyroku i walczyć o sprawiedliwość, ale nie wiemy jak. 

– Pierwsze badanie śladów biologicznych Bolesława wyszedł „czysty”. Potem jednak zawnioskowano o rozszerzenie badań i podobni coś znaleźli. Ale nie bardzo chce mi się w to wierzyć. Nawet gdyby doszło do obcowania, to nie przemocą, bo przecież ona sama do niego przyszła. Miała prawie 2,5 promila alkoholu. Często nocowała u samotnych mężczyzn. Zresztą jeden ze świadków na rozprawie stwierdził, że „daje dupy za flaszkę wódki”. Ja to wszystko zgłaszam, ale oni to umarzają i robią wszystko przeciwko mężowi – żali się.

– Syn dwukrotnie był u ojca pod więzieniem. Miał zgodę na widzenie. Ale potem usłyszał, że jednak nie, bo jest koronawirus. Chciał zostawić mężowi kosmetyki i jakieś ubrania. Usłyszał, że trzeba mieć zgodę na zostawienie paczki. Dlaczego oni tak nas traktują? – pyta z łzami w oczach. – Syn 4 lipca bierze ślub. Wysłał ojcu zaproszenie i nie wie, czy doszło. Wpisaliśmy Bolka na listę gości wesela. Cały czas mamy nadzieję, że będzie z nami.

Paweł Galek

4 Responses to "Mój mąż został wrobiony w ten gwałt"

Leave a Reply

Your email address will not be published.