
RZESZÓW. Nowe szokujące fakty w sprawie tajemniczego zaginięcia Roberta Kusiora z Rzeszowa.
– Znaleziono rzeczy należące do mojego Roberta: dowód osobisty, kaptur od kurtki i czapkę. Tam musiało dojść do szamotaniny. Czy ktoś go szarpał, a on uciekając odpiął kaptur, żeby się wyswobodzić? Tak samo z dokumentem… Syn nosił dowód w kieszeni kurtki, która była zapięta na zamek albo na guzik, nie mógł tak po prostu wypaść, nawet gdyby się zwyczajnie przewrócił. Czuję, że tam musiało się coś wydarzyć, coś złego. To musiało być celowe czyjeś działanie – załamuje ręce Alina Kusior, matka poszukiwanego od 31 grudnia ub.r. 46-letniego Roberta Kusiora, który wyszedł ze szpitala i ślad po nim zaginął.
Aktualnie mija 3. miesiąc bezskutecznych, jak dotąd, poszukiwań 46-latka. Policjanci robią co mogą, by ustalić okoliczności jego tajemniczego zaginięcia i ustalić co się z nim obecnie dzieje. Sprawa jest o tyle nietypowa, że mężczyzna jest chory. Jak opowiada jego matka, ma wysokie ciśnienie na tle nerwicowym. Gdy się zdenerwuje, lub sądzi, że coś mu zagraża, traci kontakt z rzeczywistością i nie sposób się z nim porozumieć. W dniu zaginięcia Robert Kusior źle się poczuł, więc kobieta zadzwoniła po karetkę. 46-latek trafił do szpitala na Szopena, skąd miał zostać karetką odwieziony do domu. Tak się jednak nie stało, bo mężczyzna opuścił placówkę. Kamery monitoringu zarejestrowały go jak biegł w kierunku III LO przy ul. Szopena i tam skręcił w stronę Wisłoka. Wiadomo, że szedł wzdłuż rzeki w kierunku mostu Lwowskiego. Tam ślad za nim się urywa. Mężczyzna nie ma przy sobie żadnych pieniędzy, komórki ani leków na nadciśnienie, które musi zażywać, by powróciła mu świadomość.
Co Robert Kusior robił na Załężu?
Niedawno pojawiły się nowe okoliczności w tej sprawie. – Niedawno w telewizji emitowany był odcinek programu „Ktokolwiek widział, ktokolwiek wie…” poświęcony tematowi zaginięcia mojego syna – opowiada Alina Kusior. – Właśnie wtedy z policją skontaktował się jakiś mężczyzna i powiedział, że w pobliżu jego posesji na Załężu znalazł rzeczy należące do Roberta. Jego czapkę, dokument tożsamości i kaptur odpięty od kurtki. To wszystko jest dla mnie bardzo dziwne. Myślę, że ktoś mógł mu zrobić krzywdę, może mój syn został zamordowany? Co się stało? Dlaczego? Nie mogę przestać o tym myśleć – kończy kobieta.
Tymczasem policja bez ustanku prowadzi poszukiwania mężczyzny. – Cały czas prowadzimy poszukiwania. Na tę chwilę nie udało się odnaleźć ani zaginionego, ani jego zwłok – mówi kom. Adam Szeląg, rzecznik rzeszowskiej Policji. – Informacja o zaginięciu Roberta Kusiora poszła w Polskę południową. Policjanci obdzwonili kilkanaście noclegowni. Zwróciliśmy się do NFZ z informacją czy mężczyzna się gdzieś się nie leczył. Jak na razie nie ma żadnego tropu w tej sprawie, ale nie ustajemy w poszukiwaniach – zapewnia Adam Szeląg.
Katarzyna Szczyrek


