„Moja mama widziała potwornie okaleczone trupy”

29 marca 1943 r. ukraińscy zwyrodnialcy w potworny sposób zabili ok. 180 mieszkańców wsi Pendyki Małe i Duże oraz Pieńki. Część osób, które zdołały schronić się w lesie, następnego dnia skontaktowała się z Wehrmachtem, od którego dostała broń i eskortę. Dzięki temu mogli godnie pogrzebać zamordowanych bliskich i sąsiadów. Fot. IPN Lublin
29 marca 1943 r. ukraińscy zwyrodnialcy w potworny sposób zabili ok. 180 mieszkańców wsi Pendyki Małe i Duże oraz Pieńki. Część osób, które zdołały schronić się w lesie, następnego dnia skontaktowała się z Wehrmachtem, od którego dostała broń i eskortę. Dzięki temu mogli godnie pogrzebać zamordowanych bliskich i sąsiadów. Fot. IPN Lublin

MIELEC. Mało kto wie, że wielu mielczan przeżyło rzeź Polaków na Kresach.

W zasadzie nie ma dnia, żebyśmy nie obchodzili rocznicy jakiejś bestialskiej zbrodni dokonanej przez ukraińskich „herojów” spod znaku UPA na bezbronnej ludności polskiej. Historycy szacują, że ponad 70 lat temu w sposób okrutny zginęło ponad 100 tys. osób, głównie dzieci, kobiet i starców. Jak się okazuje, ludzi, którzy przeżyli ten niewyobrażalny dziś dla nas horror, nie brakuje i w Mielcu.

Kresowianie są również w rodzinie Romualda Rzeszutka, prezesa stowarzyszenia „Prawda i Pamięć” w Mielcu: – Moja śp. ciocia urodziła się w Chodorowie, na południu od Lwowa. Bardzo przykro wspominała ten okres. Mówiła o potwornie okaleczonych trupach. Z kolei moja mama, która pochodziła spod Lublina, widziała ciała pomordowanych Polaków, które ze spalonych wsi Chełmszczyzny i południowej Lubelszczyzny spływały rzeką Wieprz.

Rzeszutek twierdzi, że prawda o ukraińskim ludobójstwie na Kresach wciąż nie jest do końca wyjaśniona. – Wielu naszych rodaków wciąż nie ma świadomości tego, co się tam działo… Jakkolwiek już wiele zrobiono, żeby to zmienić – zastrzega. – Powstał m.in. film „Wołyń” pana Wojciecha Smarzowskiego, do którego zdjęcia były kręcone w Kolbuszowej i jej okolicach. Wiele w tym zakresie robi również ks. Tadeusz Isakowicz-Zalewski.

– Niestety, Ukraińcy wciąż boją się prawdy – zaznacza nasz rozmówca. – Nie pomaga tamtejszy rząd, który przyzwala na gloryfikację zbrodniarzy. Sam osobiście widziałem we Lwowie pomnik Stepana Bandery, chodziłem ulicą nazwaną imieniem oraz „herojów UPA”.

Paweł Galek

2 Responses to "„Moja mama widziała potwornie okaleczone trupy”"

Leave a Reply

Your email address will not be published.