
RZESZÓW. Ratusz poszukuje pieniędzy na kolejkę nadziemną. Jeden z banków wyraził chęć udzielenia pożyczki.
Ratusz wciąż czeka na akceptację przepisów prawnych umożliwiających realizację jednoszynowej kolejki. W międzyczasie trwać będą rozmowy odnośnie do przyszłego finansowania inwestycji. Choć miejscy rajcy chwalą pomysł, to zaznaczają, że niezbędny będzie minimalny wkład z budżetu.
Szacuje się, że budowa kolejki nadziemnej monorail, o którą tak mocno zabiega prezydent Rzeszowa Tadeusz Ferenc wraz z Marcinem Warchołem (wiceminister sprawiedliwości), kosztować będzie od 600 do 700 mln zł. Z tak dużą inwestycją mieszkańcy miasta nie mieli nigdy do czynienia, w związku z czym zasadnym wydaje się pytanie o przyszłe finansowanie inwestycji.
Okazuje się, że ratusz rozpoczął już rozmowy w tej sprawie. – We wtorek odbyło się spotkanie z Bankiem Gospodarstwa Krajowego, który przedstawił chęć współpracy. Pomoc miałaby być udzielona w formie pożyczki – informuje Agnieszka Siwak-Krzywonos z biura prasowego Urzędu Miasta Rzeszowa. Warto zaznaczyć, że ratusz nie wyklucza ewentualnych dotacji z Brukseli. – Będziemy się starać o unijne fundusze na kolejką nadziemną – dodaje Siwak-Krzywonos. Wszystko więc wskazuje na to, że inwestycja będzie miała kilka źródeł finansowania. – Opcja montażu finansowego z kilku źródeł jest dużo lepszym rozwiązaniem – ocenia Marcin Fijołek, radni PiS.
Radni zgodnie uważają, że taka inwestycja nie powinna być finansowania w dużym procencie z budżetu miasta, a nadmierne zadłużanie to najgorszy z możliwych scenariuszy. – Zdania mieszkańców na temat inwestycji są podzielone. Jeżeli inwestycja byłaby w znacznej mierze finansowana ze środków unijnych, to jestem za jej realizacją – wyjaśnia Mirosław Kwaśniak, radny z Rozwoju Rzeszowa. Doskonałym przykładem umiejętnego montażu finansowego jest most im. Tadeusza Mazowieckiego. Budowa mostu kosztowała 184 mln zł, z czego Rzeszów na inwestycję przeznaczył tylko 18 mln zł. Reszta to środki unijne.
Pojawiają się głosy, że przed ewentualną decyzją o wzięciu pożyczki, kluczowa okaże się wycena i przyszłe wpływy wynikające głównie ze sprzedaży biletów. – Wierzę, że taka inwestycja będzie. Są metody liczenia efektywności tego typu inwestycji i trzeba ich użyć przed ewentualnym zaciągnięciem pożyczki – tłumaczy przewodniczący Rady Miasta, Andrzej Dec. Ciężko jednak wierzyć w jakąkolwiek opłacalność monoraila, biorąc pod uwagę fakt, że już od dłuższego czasu miasto dokłada do istniejącej komunikacji miejskiej.
Niemniej jednak upór, z jakim władze miasta dążą „na plecach” Marcina Warchoła do budowy kolejki nadziemnej, rodzi obawy, że nie zważając na koszty, zadłużenie miasta oraz przyszłe konsekwencje wynikające z utrzymania kolejki, inwestycja i tak będzie realizowana.
Rafał Bolanowski



22 Responses to "Monorail zadłuży miasto?"