Morderca z Piotrkowa Trybunalskiego może wyjść na wolność!

Mariusz Trynkiewicz podczas wizji lokalnej 25 lat temu. Jak wygląda obecnie? To wiedzą tylko funkcjonariusze zakładu karnego i niektórzy więźniowie. Fot. Archiwum
Mariusz Trynkiewicz podczas wizji lokalnej 25 lat temu. Jak wygląda obecnie? To wiedzą tylko funkcjonariusze zakładu karnego i niektórzy więźniowie. Fot. Archiwum

RZESZÓW. Za cztery tygodnie kończy się kara Mariusza Trynkiewicza, zabójcy 4 dzieci.

Od kilku dni trwa niebywała burza medialna związana z 51-letnim Mariuszem Trynkiewiczem, odsiadującym wyrok 25 lat więzienia za cztery zabójstwa dzieci. Morderca ma opuścić mury rzeszowskiego zakładu karnego 11 lutego 2014 roku. Prezydent podpisał ustawę, która pozwala sprawować nad nim i sprawcami podobnych przestępstw nadzór prewencyjny albo umieścić ich w Krajowym Ośrodku Zapobiegania Zachowaniom Dyssocjalnym. Ustawa, o czym grzmi opozycja, przeleżała się i została 7 stycznia opublikowana w Dzienniku Ustaw. W życie wejdzie po 14 dniach, więc na całą procedurę niedopuszczenia do wyjścia na wolność Trynkiewicza zarówno służba więzienna, jak i sąd okręgowy mają zaledwie 3 tygodnie.

Nowa ustawa mówi, że postępowanie w sprawie Trynkiewicza i jemu podobnych przestępców będzie wszczynane na wniosek dyrektora zakładu karnego, w którym przebywa zwyrodnialec. Decyzje o jego dalszym losie będzie podejmować sąd okręgowy po zapoznaniu się z opinią psychiatrów, a także, jeśli to będzie konieczne, psychologa i seksuologa. Jeśli Trynkiewicz trafi do specjalnego ośrodka, co 6 miesięcy będzie sporządzona opinia dla sądu, czy będzie nadawał się do życia w społeczeństwie i może wyjść na wolność.

Wniosku od dyrektora Zakładu Karnego w Rzeszowie – Załężu w sprawie Trynkiewicza nie ma, ale nie wynika to absolutnie z jakichś zaniedbań. – My nie możemy zajmować się przepisami, które nie weszły jeszcze w życie, dlatego dyrektor nie sporządził żadnego wniosku – tłumaczy mjr Norbert Gaweł, oficer prasowy Zakładu Karnego w Rzeszowie – Załężu.

– To nie znaczy, że nie zajmujemy się tym mężczyzną oraz innymi skazanymi. Wręcz przeciwnie. Aktualnie analizowane są wszystkie sprawy osadzonych, których mogłaby dotyczyć ta ustawa. Za kilkanaście dni, gdy będą obowiązywać nowe przepisy, dyrektor rozpatrzy wszystkie takie przypadki i podejmie decyzję o wysłaniu wniosków do sądu okręgowego. Mogę zapewnić, że dyrektor podejmie szybko decyzję – dodaje.

Sąd może mieć problem ze zbadaniem sprawy w tak krótkim czasie. Co w takim przypadku? Trynkiewicz może wtedy wyjść na wolność. Nie zostanie on jednak zostawiony sam sobie, bo wówczas policjanci, już na wolności, będą go nadzorować do czasu zapadnięcia decyzji sądu o tym, czy umieścić go w specjalnym ośrodku.

Kim jest Trynkiewicz?
Dlaczego Mariusz Trynkiewicz stał się taką „gwiazdą” mediów, choć sam nie chce absolutnie rozgłosu? Należy się cofnąć do lat 80. ubiegłego wieku. Trynkiewicz był nauczycielem. W 1988 roku zaprosił do swojego mieszkania w Piotrkowie Trybunalskim trzech chłopców w wieku 11 i 12 lat, którym miał pokazać akwarium i dać postrzelać z wiatrówki. Chłopcy pobawili się i chcieli iść do domu. Wówczas Trynkiewicz wpadł w szał i zadał im kilkadziesiąt ciosów finką. Ciała bał się wynieść z domu, dlatego dopiero po kilku dniach wywiózł je do lasu i podpalił. Zwyrodnialec miał pecha, bo deszcz zgasił podpalone zwłoki dzieci i znalazł je pewien mężczyzna, który powiadomił milicję. Szybko zatrzymano wówczas 26-letniego Trynkiewicza, który karany był już wcześniej za pedofilię. Trynkiewicz przyznał się jeszcze do zabicia czwartego chłopaka – 13-latka. Wcześniej go rozebrał i obmacywał, a na koniec udusił. Sąd skazał go w 1989 roku na czterokrotną karę śmierci. Jednak na mocy amnestii zamieniono mu tę karę na 25 lat więzienia, bo wówczas był to najsurowszy wyrok za zabójstwo.

Przyjazd do Rzeszowa
Mężczyzna do rzeszowskiego zakładu karnego, a dokładnie na oddział terapeutyczny trafił w lutym 2012 roku (wcześniej odbywał karę w Zakładzie Karnym w Strzelcach Opolskich) nie z własnej woli, ale w związku z decyzją sądu. Jego terapia odbywała się indywidualnie dwa razy w tygodniu. Mężczyzna nie otrzymywał jednak żadnych leków na popęd seksualny. Terapia miała trwać kilkanaście miesięcy. Kłopot z Trynkiewiczem polega na tym, że był badany przez psychiatrów, którzy uważają, że po wyjściu na wolność nadal będzie bardzo groźny.

Jakiś czas temu dla Rzecznika Praw Dziecka, zaniepokojonego sprawą wyjścia na wolność Trynkiewicza, sporządzono rys psychologiczny w ZK Rzeszów. Nie pozostawia on złudzeń, że to bestia w ludzkiej skórze. Takie oto fragmenty można wyczytać z rysu psychologicznego zabójcy-pedofila: „skazany prezentuje bardzo głęboki poziom psychopatologii. (…) należy sklasyfikować go jako sprawcę preferencyjnego sadystycznego. (…) Ukierunkowanie popędu seksualnego na niewłaściwy obiekt oraz specyfika realizowanych względem niego zachowań sugeruje poważny, utrwalony i głęboki poziom dewiacyjności.

Trynkiewicz oznajmił jednak podczas badania, że nie ma już skłonności dewiacyjnych i jedyną rzeczą, jaka zaprząta mu umysł, jest, jak to oznajmił, zabezpieczenie sobie bytu po wyjściu na wolność. Specjaliści twierdzą jednak, że taki jak on człowiek nawet po 25 latach będzie nadal zabijał.

Dwa razy prosiliśmy o rozmowę z Mariuszem Trynkiewiczem, ale mężczyzna odmawiał. Nie tylko Super Nowościom, ale także innym mediom. Złożył deklarację, że nie chce, żeby władze rzeszowskiego zakładu karnego udzielały o nim informacji.

Grzegorz Anton

8 Responses to "Morderca z Piotrkowa Trybunalskiego może wyjść na wolność!"

Leave a Reply

Your email address will not be published.