
Członkowie Porozumienia MOST, którzy chcą uratować dla potomnych w całości zabytkowy most kolejowy na Sanie w Przemyślu mają, jak mówią, dość zwodzenia ich i mieszkańców miasta przez tych, którzy w sprawie mostu mają głos decydujący, czyli Podkarpackiego Wojewódzkiego Konserwatora Zabytków oraz szefostwo PKP PLK. – Porozumienie MOST wsparte ponad 3000 podpisów mieszkańców miasta i internautów, domaga się publicznie wyjaśnień, jaki los czeka ten nieruchomy most, uznany przez PWKZ za „most ruchomy”… Most kolejowy przecież nie jest zwodzony! – piszą na swoim facebookowym profilu. I stawiają konkretne pytania, na które oczekują konkretnych odpowiedzi.
Przypomnijmy: most ma niemal 130 lat i już niedługo ma przejść na swoistą kolejową emeryturę. Do miejskiego rejestru zabytków wpisany był jako całość, ale w lutym tego roku Podkarpacki Wojewódzki Konserwator Zabytków, Beata Kot wpisała go do rejestru zabytków ruchomych (jako ruchomy zabytek techniki) województwa podkarpackiego, W dodatku za zabytkową uznana została tylko część mostu. – Ta część ma zostać zachowana jako kładka pieszo-rowerowa, a reszta ma pójść „na żyletki”, albo zastać „gdzieś przeniesiona” – alarmują pasjonaci z Porozumienia MOST.
3 tys. podpisów pod projektem
To właśnie oni zebrali około 3 tys. podpisów pod projektem, który przewiduje zachowanie mostu w całości. Nadal jednak nie ma żadnych konkretnych ustaleń, ani dialogu z decydentami. W lipcu materiał o przemyskim moście i jego niewiadomym losie nagrali dziennikarze „Interwencji” Polsatu. Im także nie udało się porozmawiać z PWKZ, Beatą Kot. Dopiero czas jakiś po emisji pani konserwator wydała oświadczenie, w którym powołuje się na ustalenia dotyczące mostu, które miały miejsce w kwietniu 2016 roku w przemyskim magistracie. – Jednocześnie PWKZ podkreśla, że zauważa w bliżej nieokreślonych relacjach internetowych wiele nieścisłości i błędów merytorycznych, które zamierza sprostować w ramach nowego cyklu „O mostach przemyskich” i dziwi się, jak to określa, „dyskusji, albo raczej monologowi jej inicjatorów”- piszą zbulwersowani członkowie Porozumienia MOST. – Konserwator zapowiada cykl „O mostach przemyskich”, który będzie omawiał kolejno wszystkie zabytkowe mosty i wiadukty miasta i ma uporządkować wiedzę przemyślan w zakresie historii przemyskich mostów, zarówno kolejowych, jak i drogowych. – Czyli PWKZ dawkując nam historię mostów, prowadząc PR-ową akcję, dalej będzie unikał odpowiedzi na nurtujące mieszkańców miasta i Polski pytania – podsumowują pasjonaci i swe pytania stawiają publicznie.
Wiele pytań
– Dlaczego nieruchomy most uznano za ruchomy? Dlaczego jego część ma być przeniesiona i w jakie miejsce?Kto o tym zdecyduje i kiedy? Dlaczego stary most nie może zostać przesunięty w dół rzeki, o potrzebną szerokość dla wybudowania nowego mostu, skoro jest plan i zapewne budżet na przeniesienie i osadzenie go na nowych przyczółkach? Dlaczego nowe przyczółki nie mogą powstać obok obecnej lokalizacji istniejącego starego mostu? Dlaczego w ogóle a priori odrzucono pomysł wjazdu pociągów przez most w Hurku? I w końcu, dlaczego po prostu PKP PLK nie wyremontuje mostu aby służył dalej kolei? – pytają członkowie Porozumienia MOST – Wszak w opinii Narodowego Instytut Dziedzictwa można przeczytać, że konstrukcja mostu nie zdradza żadnych oznak zużycia. To najprostsze i najtańsze rozwiązanie – zauważają i dodają, że: –
Jeżeli na te pytania nie dostaniemy niedługo odpowiedzi, to ukaże się jeszcze więcej, niż w ostatnim czasie, emocjonalnych tekstów, które raczył w końcu dostrzec PWKZ, po naszej skardze do Magdaleny Gawin, Generalnego Konserwatora Zabytków i interwencji telewizji POLSAT, która zapewne przyjedzie, zarejestruje i pokaże całej Polsce, prawdziwe emocje obrońców mostu, kiedy te nie będą przelewane na papier i na facebookowe posty, a przeniosą się na ulice Przemyśla – zapowiadają.
Czy pasjonatom zostaną udzielone podpowiedzi? Tego nie wiemy, ale wiemy, że na pewno nie „odpuszczą”!
Monika Kamińska


