
MIELEC. Kładka „zasłynęła” w Polsce z tego, że… ugięła się pod własnym ciężarem i dlatego mogły przechodzić po niej tylko… zwarte 4-osobowe grupy osób.
Przeprawa, którą za pieniądze z Brukseli chcą budować gmina wiejska Mielec z magistratem, ma połączyć miasto z Podleszanami. Ma to być most zatapialny, który będzie dostępny dla pieszych, rowerów, samochodów osobowych i autobusów. Przeprawa ma zastąpić kładkę, którą swego czasu obśmiała cała Polska.
O konieczności budowy drugiego mostu na Wisłoce w Mielcu mówi się od dawna. Powstały już nawet dwie koncepcje przyszłej przeprawy, z których ostateczny wariant ma wybrać samorząd województwa. Koszt inwestycji szacuje się na 190 mln zł. O wiele mniej kosztować ma trzeci most, który na Wisłoce chcą budować miasto i gmina wiejska Mielec.
Most łączyłby Podleszany z Mielcem
– To ma być taka kładka, którą będzie dostępna nie tylko dla pieszych i rowerzystów, ale też dla samochodów – mówi prezydent Janusz Chodorowski (70 l.). – Most łączyłby Podleszany z Mielcem. Od strony Zawierzbia zaczynałby się tam, gdzie wchodzi się na kładkę, a kończyłoby się przy ul. Wojsławskiej, do której byłby włączony. Przeprawa ma być zatapialna, to znaczy droga dojazdowa do niej znajdować się ma w międzywalu – wyjaśnia.
Most kosztowałby kilkanaście milionów złotych i miałby powstać w pobliżu kładki dla pieszych, która kilka lat temu „zasłynęła” w Polsce z tego, że… ugięła się pod własnym ciężarem i dlatego mogły przechodzić po niej tylko… zwarte 4-osobowe grupy osób.
Prezydent zastrzega jednak, że realizacja inwestycji uzależniona będzie od pozyskania środków unijnych w ramach Zintegrowanych Inwestycji Terytorialnych. Oprócz budowy nowej przeprawy na Wisłoce, w projekcie wartym ok. 30 mln zł zapisano także wymianę taboru MKS na niskoemisyjny, a także budowę zatok i pętli autobusowych.
Paweł Galek



2 Responses to "Most zamiast kładki, która uginała się pod własnym ciężarem"