Niedawno media ogólnopolskie obiegła informacja o tym, że nauczycielom z Rybnika zaproponowano dodatek motywacyjny w wysokości… 1 zł brutto. Wcześniej wynosił on 40 zł. Belfrowie zastanawiają się, co z robić z tą kwotą. Chcą nawet zwrócić ją do miejskiej kasy. Czy na Podkarpaciu też w ten sposób motywuje się pracowników oświaty? Jak się okazuje, około jedna trzecia samorządów w ogóle nie zabezpieczyła środków na dodatki motywacyjne.
– Każda gmina ustala własny regulamin wynagradzania nauczycieli, w którym powinna zostać ustalona dolna i górna granica dodatku. Stawka nie może wynosić 0 proc. – mówi Stanisław Kłak, prezes Związku Nauczycielstwa Polskiego na Podkarpaciu. O tym, jak wysoki dodatek otrzyma nauczyciel, decydują kryteria. Te ogólne są w rozporządzeniu ministra edukacji narodowej. Natomiast szczegółowe muszą się w nich mieścić.
Belfrowie często mówią, że odebrano im dodatek lub obniżono jego wysokość z 10 do 5 proc. – To nieprawda! Dodatek przyznaje się na dany okres – 3 miesiące, 6 miesięcy, lub cały rok szkolny. Jeżeli okres przyznanego dodatku minął, można go zmienić. Nieuzasadnione jest jednak jego odbieranie czy zmniejszanie w trakcie okresu, na który został przyznany – wyjaśnia prezes Kłak.
Jak tłumaczy, w regulaminie nie można określić, jaka dokładnie kwota zostanie przeznaczona na ten cel, natomiast w uchwale budżetowej gmina ustala budżet dla szkół oraz poszczególne składniki, w tym finanse na dodatki motywacyjne.
Jak motywuje się nauczycieli w naszym regionie? Są samorządy, gdzie dodatki motywacyjne w ogóle nie funkcjonują, choć powinny, ponieważ wójt uważa, że nauczyciel nie zasługuje na niego, a gminy na to nie stać. – W naszym województwie środków na te dodatki nie zabezpieczyła około jedna trzecia samorządów – twierdzi Stanisław Kłak. – Może się również okazać, że zmniejszono je z powodu niskich dochodów w budżetach. Ale pamiętajmy, że chodzi o te ustalone na nowy okres, np. od. 1 stycznia. Dlatego mogą być niże niż w poprzednim roku – podkreśla.
Zdarzają się też ewenementy. – Nie ma ich wiele, ale bywa, że samorządy zabezpieczają więcej pieniędzy na dodatki motywacyjne – zaznacza Stanisław Kłak.
A niektórzy sprytnie kombinują. – Teoretycznie planują dodatki, ale ustnie nakazują dyrektorom, by tych środków nie uruchamiali. Nauczyciele, którzy spełniają kryteria, mogą wystąpić do dyrektora z pismem, dlaczego tak się dzieje, a nawet wystąpić do sądu – zauważa nasz rozmówca.
wk



9 Responses to "Motywacja za symboliczną złotówkę?"