
Jedni przechodzą na emeryturę, inni na świadczenie kompensacyjne. Ale są i młodzi, którzy po prostu mają dość. W czerwcu definitywnie zamknęli za sobą drzwi do szkoły, by szukać pracy w innym zawodzie. Wyniki ankiety Związku Nauczycielstwa Polskiego przeprowadzonej w 83 proc. szkół i placówek oświatowych w regionie nie pozostawiają złudzeń. Nauczyciele uciekają z pracy. W kolejnym roku szkolnym może zabraknąć ponad 170 pedagogów.
– Jeżeli na 501 nauczycieli, którzy otrzymali wypowiedzenie stosunku pracy przez pracodawcę lub sami złożyli wypowiedzenie, na emeryturę przechodzi 313, a na świadczenia kompensacyjne 61, to jest to ogromna liczba w stosunku do poprzedniego roku – mówi Stanisław Kłak, prezes ZNP na Podkarpaciu. – Ale to nie wszystko, bo ok. 80 pracowników nabędzie uprawnienia emerytalne po 1 września i odejdzie w trakcie roku szkolnego – za porozumieniem stron – dodaje. Dyrektorzy w takich sytuacjach zwykle nie robią problemu, chyba że brakuje nauczyciela danej specjalności.
Mogą pracować, ale nie chcą
Jeśli przyjrzeć się liczbom bliżej, okaże się, że na własne życzenie szkoły opuściły 183 osoby. Na emerytury przeszło 120, a na świadczenia kompensacyjne 24. Pozostali nie mają prawa do żadnego świadczenia, a jednak z jakichś powodów zrezygnowali. – Uciekają i szukają pracy w innym zawodzie – kwituje Stanisław Kłak. – Są tacy, którzy mogliby pracować, bo są godziny, ale nauczyciele mają dość atmosfery w szkołach. Dyrektorami zostają mało kompetentne osoby, a okres nauczania zdalnego pokazał, że wielu z nich kolejny raz głównie rozliczało pracowników, zamiast im realnie pomóc. Do tego wszystkiego dochodzi niepewność jutra. Nauczyciele nie mogą już znieść tego, co wyprawia MEiN – stwierdza.
Z danych ZNP wynika, że w roku szkolnym 2021/2022 może zabraknąć 176 belfrów; 96 w podstawówkach i 79 w szkołach średnich.
– W szkołach podstawowych i przedszkolach brakuje szczególnie specjalistów takich jak: psycholog, pedagog, logopeda. Ale potrzeba też: nauczycieli wychowania do życia w rodzinie, doradztwa zawodowego, informatyków, chemików, fizyków, biologów – wylicza Stanisław Kłak
Mniejsza liczba godzin z tych przedmiotów nie zawsze pozwala na pełny etat w jednej szkole, dlatego wielu musi go uzupełniać. Na Podkarpaciu tzw. wędrujących nauczycieli mamy aż 754. Większość, bo 731, wędruje między podstawówkami. Spośród nich 58,8 proc. pracuje w dwóch szkołach, 32,4 proc. – w trzech, a 8,8 proc. – w czterech i więcej. 963 ma zawartą drugą lub więcej umów o pracę w niepełnym wymiarze.
Jak jest w szkołach ponadpodstawowych? Podobnie. Tu również mają kłopot ze znalezieniem kogoś na lekcje z fizyki, chemii, czy informatyki. Brakuje prowadzących zajęcia z przedmiotów zawodowych. Do tego potrzeba ekspertów, a ci, zamiast męczyć się z dziećmi, wybierają pracę np. w przemyśle, gdzie zarobią dwukrotnie więcej. – Warto też zauważyć, że na Podkarpaciu powstają kierunki związane z lotnictwem, które są przygotowaniem do kontynuowania nauki na Politechnice Rzeszowskiej. Niestety brakuje nauczycieli uczących przedmiotów związanych z lotnictwem – zaznacza prezes Kłak.
Problemy z kadrą pojawiają się praktycznie co roku, jednak dyrektorzy nie zamykają z tego powodu szkół, a we wrześniu lekcje są prowadzone. Jak więc sobie radzą? – Różnie. Część jest zatrudniana na więcej niż etat albo ściąga się emerytów i zawiera się umowy na czas określony – tłumaczy prezes Kłak. Na kolejny rok szkolny 572 zatrudnionym na tego rodzaju umowę nie przedłużono jej. W tej grupie są m.in. emeryci, ale też pracownicy, którzy kiedyś utracili miejsce pracy i młodzi nauczyciele.
Wioletta Kruk



3 Responses to "Może zabraknąć blisko 200 nauczycieli"