Muszą liczyć na innych (ZDJĘCIA)

Fot. Kamil Krukiewicz
Fot. Kamil Krukiewicz

Oba zespoły miały przed tym spotkaniem identyczny bilans meczów u siebie – 10 zwycięstw, 3 remisy i 3 porażki. Nawet niewprawnym obserwatorom nie trzeba zatem tłumaczyć, że Polonia i Karpaty to drużyny lepiej czujące się w swoich „czterech kątach”.

Pełna pula była jednak przede wszystkim potrzebna gospodarzom, którzy wciąż nie mogą być pewni ligowego bytu. Podopieczni Pawła Załogi bardzo długo mieli jednak w sobotę problem z dokładnością, choć inni mogą nazwać to zwyczajnie pechem. Najpierw w 36 minucie w słupek trafił Paweł Sedlaczek, by chwilę później jego wyczyn powtórzył Arkadiusz Gosa. Nie bez przyczyny zresztą „Barcelonka” co rusz zatrudniała Lichonia. Gospodarze szturmowali pole karne Karpat, bo z każdą uciekającą sekundą komplikowali sobie sytuację w tabeli. Na szczęście już w końcówce idealnie z rzutu wolnego z ok. 20 metrów przymierzył Mateusz Skała. Teraz Polonia musi wygrać ostatni mecz w Tomaszowie Lub. i liczyć na potknięcie JKS-u. W innym przypadku tylko sukces Motoru Lublin w barażach zapewni przemyślanom utrzymanie.

POLONIA Przemyśl 1
KARPATY Krosno 0
(0-0)
1-0 Skała (86.)

POLONIA: Krzanowski – Barszczak, Kuźniar, Suchocki, Mikulec, Tur (20. Kalawski), Kazek, Skała, Wanat (58. Jaroch), Sedlaczek (46. Kocój), Gosa (71. Świst).
KARPATY: Lichoń – Balul, Nykanowicz, Skiba, Dąbek, Paszek, Szkatuła, Makowski (70. Szombierski), Krupa, Wolański, Wojczuk (63. Fundakowski).
Sędziował: Maciej Łamasz (Jarosław). Żółte kartki: Krzanowski, Mikulec, Sedlaczek. Widzów: 500.

tc

[print_gllr id=183949]

Leave a Reply

Your email address will not be published.